Strona główna aktualności Kto zamyka „okno na świat” dla polskich superowoców?

Kto zamyka „okno na świat” dla polskich superowoców?




Jeszcze kilka lat temu trudno było sobie wyobrazić, że w czerwcu, lipcu i sierpniu będziemy mieć piękne mapy samozbiorów, relacje z plantacji jagodowych i dziesiątki materiałów promujących polskie superowoce w mediach docierających do konsumentów. Truskawki, borówki, maliny, jagoda kamczacka czy aronia coraz mocniej wychodziły poza schemat zwykłej sprzedaży owoców. Plantatorzy zaczęli budować marki gospodarstw, rozwijać sprzedaż bezpośrednią, małe przetwórstwo, agroturystykę i wydarzenia dla konsumentów. Jednym z fundamentów tej zmiany był projekt „Czas na polskie superowoce”.

Dziś wielu producentów zadaje sobie jedno pytanie: dlaczego projekt, który realnie działał i integrował branżę, został zatrzymany?

Tegoroczny sezon pokazuje wyraźnie, jak ogromny potencjał ma polska branża jagodowa. Pomimo trudnych warunków pogodowych i niższych plonów, sprzedaż truskawek — zarówno hurtowa, jak i detaliczna — przebiega bardzo dobrze. Szczególnie dobrze radzą sobie gospodarstwa prowadzące sprzedaż bezpośrednią. Konsumenci coraz częściej chcą kupować owoce „od rolnika”, wiedzieć gdzie zostały wyprodukowane, przyjechać na plantację, spędzić czas z rodziną podczas samozbiorów.

I właśnie tutaj przez ostatnie lata ogromną rolę odgrywał projekt „Czas na polskie superowoce”.

To nie była zwykła kampania promocyjna. To był projekt, który:

  • integrował branżę,
  • inspirował producentów,
  • pomagał organizować samozbiory,
  • wspierał rozwój sprzedaży bezpośredniej,
  • promował konsumpcję polskich owoców jagodowych,
  • budował pozytywny wizerunek nowoczesnego polskiego gospodarstwa.

Dzięki temu konsumenci zaczęli inaczej patrzeć na owoce jagodowe. Plantacje przestały być anonimowym miejscem produkcji. Stały się przestrzenią spotkań, edukacji i promocji zdrowego stylu życia.

Wielu producentów podkreśla, że właśnie dzięki tej inicjatywie odważyli się organizować pierwsze samozbiory. Inni rozwijali małe przetwórstwo, tworzyli własne marki soków, dżemów czy deserowych owoców premium. Projekt dawał im widoczność i poczucie, że branża mówi jednym głosem.

Co ważne — „Czas na polskie superowoce” świetnie funkcjonował także medialnie. Informacje z projektu regularnie pojawiały się: w mediach lokalnych, mediach ogólnopolskich, radiu, telewizji, prasie branżowej i portalach internetowych. To co zostało zrobione możecie zobaczyć na stronie projektu: polskiesuperowoce.pl.

Można śmiało powiedzieć, że był to jeden z najlepszych przykładów promocji polskich owoców jagodowych ostatnich lat. Projekt stał się prawdziwym „oknem na świat” dla branży jagodowej, którego zazdrościli nam producenci owoców jagodowych z całej Europy.

Tym większe jest dziś zdziwienie producentów z którymi rozmawiałem, że projekt praktycznie zniknął.

Plantatorzy pytają wprost:

  • dlaczego nie jest kontynuowany?
  • kto podjął taką decyzję?
  • dlaczego projekt wysoko oceniany przez plantatorów, ale też media codzienne, konsumentów i dietetyków nie otrzymał dalszego wsparcia?

Wydaje mi się, że problem jest dziś znacznie większy niż sama branża jagodowa. Obecna komunikacja dotycząca roli owoców i warzyw w codziennym żywieniu jest zdecydowanie za mała. Jeszcze niedawno branża wspólnie mówiła o:

  • „połowie talerza”,
  • odpowiedniej kolejności spożywania produktów,
  • znaczeniu błonnika,
  • naturalnych antyoksydantach,
  • wpływie owoców i warzyw na zdrowie.

Dziś te tematy mają niewiele miejsca w debacie publicznej. To co zyskiwało na znaczeniu to współpraca z dietetykami i praktycznie odpuszczono środowiska medyczne — po wielu latach prób zaczynały się tam pojawiać realne sukcesy. Mogły one pracować dla branży przez kolejne lata. I właśnie dlatego problem jest dziś znacznie szerszy niż tylko brak jednej kampanii promującej superowoce.

Bo jeśli sami oddajemy „pole na talerzu”, konkurencja natychmiast wykorzystuje tę przestrzeń. Dziś bardzo mocno rosną trendy związane z: żywnością wysokobiałkową, produktami funkcjonalnymi, żywnością fermentowaną i wspieraniem mikrobiomu.

Po latach defensywy do ofensywy marketingowej wraca także branża mięsna — już niekoniecznie promując nadmierne spożycie mięsa, ale jego „lepszą jakość” i „zbilansowaną obecność” w diecie. Ogromnie rośnie również moda na: kefiry, kombuchę, kimchi, produkty probiotyczne i żywność wspierającą mikrobiom.

Trend mikrobiomu rozwija się błyskawicznie. Chyba jednak zbyt mało jest w nim polskich owoców jagodowych. A przecież to właśnie owoce jagodowe są naturalnym źródłem: polifenoli, błonnika, antyoksydantów i składników wspierających mikroflorę jelitową.

Równocześnie wielkie koncerny spożywcze coraz mocniej inwestują w produkty „bardziej naturalne”, „mniej przetworzone” i „funkcjonalne”. Dodatkowo codziennością staje się już idea „kuchni świata”, egzotycznych smaków i importowanych superfoods. Oczywiście, należy pochwalić te telewizje, gazety i portal, które informują o polskich owocach jagodowych i zapraszają do siebie specjalistów oraz polskich truskawek, malin czy borówek.

Myślę, że pytanie o przyszłość promocji polskich owoców staje się dziś tak ważne. Bo jeśli sami nie będziemy opowiadać historii polskich superowoców, zrobią to inni — promując produkty importowane, wysoko przetworzone albo chwilowe trendy żywieniowe.

Nie chodzi już wyłącznie o jedną kampanię promocyjną. Chodzi o długofalową strategię dla całego sektora ogrodniczego.

– Jak chcemy budować świadomość zdrowego żywienia?
– Jak chcemy utrzymać zainteresowanie młodego konsumenta?
– Jak chcemy konkurować z ogromnymi budżetami globalnych marek?

Bo świat nie kończy się ani na jednym sezonie, ani na jednej kadencji. A polskie owoce jagodowe nadal mają ogromny potencjał. Trzeba tylko przestać zamykać im „okno na świat”.











Poprzedni artykułZanim pojawią się objawy stresu. Monitoring gleby i mikroklimatu w praktyce
Następny artykułŁowcy Burz ostrzegają: 27-29 maja możliwe nocne przymrozki!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj