Za plantatorami i sadownikami kolejna nieprzespana noc, podczas której starali się zabezpieczyć swoje uprawy przed skutkami przymrozków. Mateusz Włodarczyk, producent truskawek z miejscowości Hornigi prowadzi intensywne działania mające na celu ochronę 8-hektarowej plantacji. Za nim i wieloma innymi producentami już trzy noce z ujemnymi temperaturami, które znacząco wpłynęły na kondycję roślin i potencjał plonowania.
Nawet –8°C przy gruncie
Mateusz Włodarczyk relacjonuje, że najtrudniejsza była noc z niedzieli na poniedziałek, kiedy temperatura przy gruncie spadła do –8°C. Kolejna przyniosła –6°C, a ostatnia –3°C. Jak podkreśla plantator, prognozy nie pozostawiają złudzeń – przed nimi kolejna noc, która może być jeszcze bardziej wymagająca.
Gospodarstwo prowadzone przez Mateusza i Magdalenę Włodarczyków ma charakter typowo sadowniczy, a truskawki zajmują w tym sezonie powierzchnię 8 hektarów. Pomimo niesprzyjających warunków, większość plantacji udało się zabezpieczyć agrowłókniną. Nie było to jednak łatwe zadanie. W weekend silny wiatr znacząco utrudniał rozkładanie okryw, a dodatkowym problemem była ograniczona dostępność agrowłókniny w lokalnych punktach sprzedaży.

Wesprzeć rośliny przed stresem
Na plantacjach, których nie udało się przykryć, zastosowano zabieg preparatem Krio-Flor, mającym na celu zwiększenie odporności roślin na stres niskich temperatur. Działania te mają charakter prewencyjny i są elementem strategii ograniczania strat. W obecnych warunkach plantatorzy wykorzystują wszystkie dostępne metody, aby chronić kwiaty i zawiązki – kluczowe dla przyszłego plonu. Tak duże spadki temperatur sprawiają jednak, że uniknięcie uszkodzeń jest właściwie niemożliwe.

Walka o każdy kwiat i owoc
Wstępna ocena sytuacji daje umiarkowaną nadzieję. W gospodarstwie dominują odmiany późniejsze, które w wielu przypadkach nie rozpoczęły jeszcze kwitnienia lub dopiero wchodzą w tę fazę. To znacząco zwiększa ich szanse na przetrwanie spadków temperatur. Jednak uniknięcie uszkodzeń i strat przy tak niskich temperaturach jest właściwie niemożliwe. Oznacza to, że czeka nas bardzo słaby sezon, więc tym bardziej niezbędna jest walka o uratowanie przynajmniej części owoców.
Widać już uszkodzenia na niektórych odmianach, ale część plonu powinna się obronić. W tym roku będziemy walczyć o każdy kwiat i każdy owoc – podkreślił Mateusz Włodarczyk.
Gorzej wygląda sytuacja w sadach. Jak informuje plantator, przymrozki zniszczyły praktycznie cały plon czereśni i jabłek. – W sadach straty są ogromne. Cała nadzieja jest teraz w truskawkach – dodaje.

Kluczowa regeneracja truskawek po przymrozkach
Podobne wyzwania dotyczą wielu plantatorów w całej Polsce. Trwa intensywna walka o plon, a każda decyzja agrotechniczna ma ogromne znaczenie. Agrowłóknina pozostanie na plantacjach jeszcze przez kilka dni. Po jej zdjęciu kluczowe będzie wdrożenie skutecznych programów regeneracyjnych, które pozwolą roślinom odbudować potencjał plonotwórczy i ograniczyć skutki stresu.
Obawy budzi fakt, że przed nami – być może – druga fala przymrozków w połowie maja. To czy i ile owoców udało się uratować okaże się więc tak naprawdę dopiero w połowie tego miesiąca.
W kolejnych materiałach na jagodnik.pl przedstawiamy szczegółowe programy regeneracji truskawek po przymrozkach – dostosowane do skali uszkodzeń i fazy rozwojowej roślin.




















