Strona główna aktualności Jak zabezpieczyć truskawki przed przymrozkami, gdy brakuje agrowłókniny?

Jak zabezpieczyć truskawki przed przymrozkami, gdy brakuje agrowłókniny?

Plantacja truskawek odmiany Cory, która wspierana była po posadzeniu produktami mikoryzowymi


Wiosna na plantacjach truskawek coraz częściej upływa pod znakiem niepewności. Okresy ciepła, które przyspieszają wegetację, przeplatają się z nagłymi spadkami temperatur, a przymrozki pojawiają się dokładnie wtedy, gdy rośliny wchodzą w najbardziej wrażliwe fazy rozwojowe. W wielu gospodarstwach standardową odpowiedzią pozostaje agrowłóknina, jednak rzeczywistość pokazuje, że nie zawsze da się ją skutecznie wykorzystać.

Na plantacji Mateusza Włodarczyka w Hornigach, gdzie realizowany jest projekt Truskawkowe Inspiracje, ten problem jest bardzo wyraźny. Duża powierzchnia upraw, ograniczona dostępność pracowników i coraz częstsze silne wiatry sprawiają, że fizyczne okrywanie roślin bywa po prostu niewykonalne.

Zdarzają się takie sytuacje, że nawet jeśli mamy agrowłókninę, to warunki nie pozwalają jej rozłożyć albo utrzymać na plantacji. Wiatr potrafi zrobić swoje, a przy dużym areale logistyka i ludzie jest ogromnym wyzwaniem” – mówi Mateusz Włodarczyk.

W takich warunkach coraz większego znaczenia nabierają rozwiązania, które można zastosować szybciej i przy mniejszym nakładzie pracy.

Ochrona przed przymrozkiem bez okrywania – inne podejście do problemu

Jednym z rozwiązań, które pojawia się w praktyce produkcyjnej, jest zastosowanie preparatów działających bezpośrednio na fizjologię roślin. Na plantacji w Hornigach omawia je Iwona Polewska-Jankowiak z firmy Bio-Gen, wskazując na preparat KrioFlor jako narzędzie wspierające ochronę w trudnych warunkach.

To rozwiązanie nie polega na osłanianiu roślin, tylko na przygotowaniu ich do przetrwania stresu. Wykonujemy zabieg odpowiednio wcześniej i roślina sama wchodzi w stan ograniczonej aktywności, co zmniejsza ryzyko uszkodzeń” – wyjaśnia ekspertka.

Mechanizm działania opiera się na kontrolowanej reakcji rośliny, która prowadzi do ograniczenia ilości wolnej wody w tkankach. To właśnie woda w komórkach, zamarzając, powoduje największe uszkodzenia podczas przymrozków. Zmniejszenie jej dostępności oznacza mniejsze ryzyko powstawania kryształów lodu i w konsekwencji mniejsze straty.

Kluczowy moment – zabieg musi wyprzedzać przymrozek

W przeciwieństwie do wielu interwencyjnych działań, w przypadku KrioFlor liczy się przede wszystkim czas. Zabieg musi zostać wykonany z wyprzedzeniem, najlepiej co najmniej kilka godzin przed spodziewanym spadkiem temperatury.

Minimum sześć do ośmiu godzin przed przymrozkiem to jest warunek konieczny. Roślina musi mieć czas, żeby zareagować. To nie jest produkt, który działa w momencie spadku temperatury – on przygotowuje roślinę wcześniej” – podkreśla Iwona Polewska-Jankowiak.

Na plantacjach oznacza to konieczność bardzo uważnego śledzenia prognoz pogody i podejmowania decyzji z wyprzedzeniem. W obecnych warunkach pogodowych, gdy przymrozki potrafią pojawić się nagle, jest to jedno z większych wyzwań dla plantatorów.

Widoczny efekt działania na roślinie

Plantatorzy, którzy po raz pierwszy stosują tego typu rozwiązania, często zwracają uwagę na wygląd roślin po zabiegu. Liście stają się lekko podwinięte, a cała roślina wygląda jakby była chwilowo osłabiona.

To jest naturalny efekt. Widzimy, że roślina się lekko ‘zamyka’, jakby wchodziła w taki stan hibernacji. To oznacza, że preparat działa i tkanki są przygotowane na stres” – tłumaczy Iwona Polewska-Jankowiak.

Ten stan może utrzymywać się nawet przez kilka dni, co daje realną ochronę podczas serii chłodnych nocy, które często występują wiosną.

Kondycja plantacji decyduje o efekcie

Nie bez znaczenia pozostaje ogólny stan roślin. W praktyce widać wyraźnie, że najlepiej na zabieg reagują plantacje dobrze odżywione i prawidłowo prowadzone.

Jeżeli roślina jest w dobrej kondycji, ma odpowiednią ilość potasu i dobrze funkcjonuje fizjologicznie, to efekt działania jest zdecydowanie lepszy. Słaba roślina nie zareaguje tak, jak powinna” – zaznacza Iwona Polewska-Jankowiak. Gdy zagrożenie mija, rośliny stopniowo wracają do normalnej aktywności. W tym momencie niezwykle ważne jest wsparcie ich regeneracji, aby jak najszybciej odbudowały potencjał plonotwórczy.

Kiedy widzimy, że roślina zaczyna się ‘otwierać’, liście wracają do normalnego wyglądu, wtedy możemy ją wspomóc biostymulacją. Tu przydatny może być nasz biostymulator imPROver+” – mówi ekspertka. Na plantacji w Hornigach takie działania są stałym elementem strategii zarządzania stresem.

Ochrona przed przymrozkami – strategia, nie pojedynczy zabieg

Obecne realia pogodowe jasno pokazują, że skuteczna ochrona plantacji nie może opierać się na jednym rozwiązaniu. Tam, gdzie nie można zastosować agrowłókniny, coraz większą rolę odgrywają preparaty takie jak KrioFlor, które pozwalają ograniczyć ryzyko strat.

Kluczem pozostaje jednak całościowe podejście: dobra kondycja roślin, szybkie reagowanie na prognozy pogody i umiejętne łączenie różnych metod ochrony. To właśnie takie podejście daje dziś największe szanse na utrzymanie wysokiej jakości i wielkości plonu mimo coraz trudniejszych warunków wiosennych.













Poprzedni artykułNowoczesne technologie dla upraw precyzyjnych. Cz. II

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj