Kiedy ponownie odwiedzam gospodarstwo Wilczewskich w Białousach i Słoji koło Sokółki, po raz kolejny przekonuję się, że tak ogromnej produkcji borówki nie da się sprowadzić wyłącznie do liczb. Ponad 500 hektarów plantacji, pięć linii sortująco-pakujących i ponad 95% owoców wysyłanych poza Polskę robią wrażenie. Jednak jeszcze większe wrażenie robi sposób, w jaki to wszystko jest zorganizowane. Tutaj borówka to nie tylko krzewy, owoce i plony. To ludzie, logistyka, planowanie, doświadczenie i dziesiątki szczegółów, które każdego dnia muszą zadziałać razem.
Od krzewu do skrzynki. Tutaj każdy ruch ma swoje miejsce
Jest początek sezonu zbiorów odmian środka sezonu. Na plantacjach dojrzewają Draper, Calypso, Arabella Blue i LoretoBlue, rozpoczyna się również zbiór Liberty. W kolejce czekają jeszcze późniejsze odmiany – Aurora i Last Call. Owoce, które oglądam na krzewach, prezentują się bardzo dobrze. Jerzy Wilczewski również wysoko ocenia ich obecną jakość. Ale patrząc na gospodarstwo z bliska, szybko dochodzę do wniosku, że jakość, którą później zobaczy konsument, zaczyna się znacznie wcześniej niż w momencie sortowania.
Pomiędzy kwaterami cały czas trwa ruch. Pojazdy dowożą puste skrzynki, odbierają te już wypełnione owocami, przewożone są stojaki i potrzebny sprzęt. Brygadziści pilnują swoich ekip, a osoby odpowiedzialne za logistykę dbają o przemieszczanie pracowników. Przy ponad 500 hektarach nie ma miejsca na przypadek. Każdy musi wiedzieć, gdzie ma być, co ma zrobić i kiedy powinien to zrobić. Pomagają w tym utwardzone drogi, dzięki którym transport pomiędzy poszczególnymi kwaterami przebiega sprawnie. To właśnie takie szczegóły pokazują, że Gospodarstwo Wilczewskich jest czymś więcej niż wielką plantacją. To świetnie zorganizowane przedsiębiorstwo, w którym produkcja, zbiór i logistyka są ze sobą ściśle połączone.
Nad tym wszystkim cały czas czuwa Jerzy Wilczewski. Podczas wizyty widać, że zna swoje gospodarstwo nie tylko z planów czy zestawień. Zna plantacje, kwatery i szczegóły prowadzonej produkcji. Obserwuje, co dzieje się podczas zbiorów, rozmawia z ludźmi i reaguje na bieżącą sytuację. Przy takiej skali właśnie ta umiejętność zauważania szczegółów robi szczególne wrażenie.

100, a nawet 150 kg dziennie. Zadowolenie widać na twarzach pracowników
W trakcie wizyty rozmawiam również z pracownikami. I właśnie tutaj pojawia się kolejny element tej historii. W ich głosie i zachowaniu widać zadowolenie. Nie tylko z uzyskiwanych wyników, ale również z atmosfery panującej na plantacji. Widać dobre relacje z właścicielami i brygadzistami. Przy tak dużym gospodarstwie stworzenie takiego klimatu nie jest łatwe.
Pracownicy zbierają borówkę do półkilogramowych punetek, a następnie owoce trafiają do skrzynek. Rozliczenie odbywa się akordowo. Na nowych odmianach wydajność zbioru może wynosić od 100 a nawet do nawet 150 kg w ciągu jednego dnia pracy. Przy takim wyniku możliwości zarobkowe są dla pracowników bardzo interesujące. W tym sezonie wdrożono również system do rozliczania pracowników dostarczony przez MaxCrop, co również chwalą sobie i brygadziści i sami pracownicy.
Ale podczas rozmów z pracownikami słyszę coś jeszcze ważniejszego. Wielu z nich jest związanych z tym gospodarstwem od lat. Niektórzy pracują tutaj nawet 25 lat. W sadownictwie, a już szczególnie w jagodowych gospodarstwach, gdzie dostępność pracowników staje się jednym z największych wyzwań, taka lojalność i doświadczenie mają ogromną wartość. To pokazuje, że Państwo Wilczewscy potrafili nie tylko stworzyć system produkcyjny, ale również zgromadzić wokół siebie ludzi, którzy przez lata razem z nimi ten system budowali.










Ponad 95% borówki trafia na eksport
Znaczenie jakości najlepiej pokazuje kierunek sprzedaży. Ponad 95% owoców z gospodarstwa państwa Wilczewskich jest eksportowanych poza Polskę. Oznacza to konieczność dostosowania produktu do wymagań różnych odbiorców. Na pakowni można było zobaczyć borówkę przygotowywaną w różnych formatach opakowań i według konkretnych wytycznych klientów.
W przypadku eksportu szczególnie istotna staje się powtarzalność. Odbiorca nie kupuje pojedynczej punetki, ale określoną partię towaru, która musi odpowiadać uzgodnionym parametrom. Dlatego proces jakościowy obejmuje cały łańcuch – od zbioru na plantacji, przez przekazanie owoców, sortowanie i selekcję, aż po właściwe opakowanie i przygotowanie wysyłki. Każdy z tych etapów może mieć wpływ na to, jak borówka zostanie oceniona przez klienta.
I chyba właśnie to jest jeden z najbardziej charakterystycznych elementów tego gospodarstwa. Jest tutaj dobra organizacja, jest wymagająca produkcja, jest technologia, ale jest też zwyczajna ludzka życzliwość.
Sezon zbiorów jeszcze się nie zakończył. Przed gospodarstwem pozostają kolejne tygodnie pracy przy późniejszych odmianach, a przed całą branżą pytania o przyszłość: koszty produkcji, organizację zbiorów, dostępność pracowników i wymagania rynku. Więcej szczegółów dotyczących sezonu, jakości owoców, organizacji pracy i technologii stosowanych w gospodarstwie państwa Wilczewskich przedstawimy już wkrótce na łamach „Jagodnika”.






















