„Czerwone pola” i brak rąk do pracy


Producenci truskawek z okolic Czerwińska od dawna borykają się z problemem związanym z zatrudnianiem ludzi z Ukrainy (więcej czyt…). Duże wsparcie w tej sprawie okazał Jan Maria Jackowski, senator z tamtejszego okręgu. Z jego inicjatywy tematem ukraińskich pracowników zajęto się kilka dni temu podczas posiedzenia Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Mimo, że powiat płoński jest drugim po Warszawie obszarem zatrudniającym najwięcej pracowników sezonowych z Ukrainy, ciągle istnieje ryzyko, że znaczna część truskawek pozostanie nie zebrana. Komplikacje przy wydawaniu wiz, wykorzystywanie wiz przez Ukraińców jako możliwości wjazdu do strefy Schengen czy nielegalnym pośrednictwem i handel ludźmi to tylko część trudności do pokonania, a jedną z przyczyn powstawania nadużyć jest uproszczona procedura oświadczeniowa. Dodatkowym niesprzyjającym czynnikiem jest sytuacja polityczna u naszych wschodnich sąsiadów.

Analizy w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej i w ramach grupy roboczej międzyresortowego zespołu do spraw migracji zajęły się tymi kwestiami. Małgorzata Marcińska z MPiPS poinformowała o koncepcji zmian, które przewidują m.in. nałożenie obowiązku informacyjnego dla pracodawców o podjęciu, przerwaniu i zakończeniu pracy przez cudzoziemca oraz zapewnienie zgodności warunków pracy określonych w oświadczeniu, z tymi które zostały zawarte w podpisanej umowie, na podstawie której ma być wykonywana praca. Natomiast Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz z Ministerstwa Spraw Zagranicznych zwróciła uwagę na fakt późnego składania wniosków wizowych przez chętnych do pracy Ukraińców. Narastające przed sezonem zbiorczym kolejki powodują spowolnienie pracy konsulatów. Podobnie jak w poprzednich latach, postanowiono zawęzić okręg lwowski (gdzie najdłużej czeka się na wizę), a jego części włączyć do sąsiednich okręgów.

Głos na posiedzeniu zabrała Aleksandra Petrusz-Schmidt, która dowiedziała się o kłopocie plantatorów truskawek przypadkiem, a w związku z tym, że od lat współpracuje ze stroną ukraińską, postanowiła także pomóc w tej sprawie. A. Petrusz-Schmidt i jej mąż są prawnikami, którzy współdziałali z grupami producentów m.in. pieczarek, trzody chlewnej czy zboża. Początkowo działali na Ukrainie jako Polskie Stowarzyszenie Arbitrażu i Mediacji. Nawiązali współpracę m.in. z administracją obwodu tarnopolskiego i lwowskiego. Znamy tamte realia i problematykę związaną z rolnictwem. Obwód tarnopolski jest głównie rolniczy, panuje tam bardzo duże bezrobocie, a ludzie często nie mają jak dojechać do centrum wiz. Stąd problem czarnego rynku, a procedura po stronie ukraińskiej jest bardzo długa i czasochłonna – mówiła . Aleksandra Petrusz-Schmidt. Przedstawiła pomysł na rozwiązanie problemu z zatrudnianiem cudzoziemców. Po stronie polskiej i ukraińskiej istniałyby stowarzyszenia zajmujące się pozyskiwaniem pracowników. W Polsce taka jednostka kontrolowałaby zapotrzebowanie na siłę roboczą i zajmowałaby się kontrolą tego, czy pracownik trafił do pracodawcy. Podmiot na Ukrainie zbierałby chętnych do pracy i ułatwiał im uzyskanie wiz. Ponadto potrzebna jest instytucja ze znajomością realiów obu stron, która pełniłaby rolę mediatora.




ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here