Zadbajmy o dobre zapylenie malin, cz. II

By uzyskać dobre zapylenie malin, na kwitnąca plantację trzeba wprowadzić 2-5 uli pszczelich/ha. Maliny jako gatunek wybitnie midodajny są chętnie odwiedzane przez pszczoły, co z kolei przekłada się na jakość, kształt i wypełnienie tych owoców (czytaj również cz. I).

Metody zwiększania stopnia zapylenia plantacji

W zasadzie do oblatywania malin pszczół nie potrzeba zachęcać ani tresować. Takie zabiegi konieczne mogą okazać się na przykład w przypadku gruszy lub innych słabo nektarujących, a przez to mało atrakcyjnych dla pszczół, gatunków. Tresowanie pszczół polega na zachęceniu ich do oblatywania konkretnego gatunku kwiatów w warunkach jednoczesnego występowania innych, czasem bardziej atrakcyjnych pożytków. Najprostszy zabieg polega na podaniu owadom niewielkiej ilości rzadkiej syty, powiedzmy o stosunku cukru do wody 1:1, z wywarem z kwiatów które chcemy by pszczoły oblatywały. Wystarczy już ćwierć litra syropu, aby spostrzec pozytywne efekty. Jest to jednocześnie ilość, którą pszczoły zużyją na bieżące potrzeby ale nie dołożą do modni. Nie występuje więc ryzyko zafałszowania miodu. Zabieg ten dla zwiększenia zapylania można wykonać także na plantacji malin.

Innym sposobem intensyfikacji oblotu jagodnika jest oprysk preparatem borowym. Bor pełni istotną funkcję w okresie zawiązywania się owoców. Poprawia on jakość pyłku, wydłużając jego żywotność i zwiększając lepkość. To sprawia, że owady chętnie go przenoszą pomiędzy kwiatami. Zabieg należy wykonać bezpośrednio przed zakwitnięciem jagodnika. Dodatkowo stosować można także biostymulatory polepszające funkcje życiowe roślin, także kwitnienie.

Zabiegi zalecane powyżej nie spełnią swej funkcji bez zachowania kilku podstawowych zasad korzystania z pszczół miodnych w zapylaniu sadów. Przede wszystkim chodzi o właściwe i terminowe umiejscowienie pasieki na plantacji. Pszczoły są wrażliwe na warunki atmosferyczne, są ściśle związane z naturą. Dlatego należy wybrać dla nich miejsce osłonięte od wiatru. Bywa, że pomimo wiosenno-letniej pory kwitnienia malin nad nasz kraj nadciąga aura nie sprzyjająca pełnemu wyzyskaniu potencjału zapylaczy. W wietrzne dni pszczoły wykonują znacznie mniej lotów. Przy wietrze przekraczającym 30 km/h ich aktywność poza ulem praktycznie w ogóle ustaje. Warto jest więc ustawić pasiekę w terenie zacisznym, najlepiej osłoniętym od zachodu i północy. Na zasłonę najlepiej nadają się zwarte nasadzenia roślin uprawnych, czy choćby iglaków. Skutecznie niwelują siłę porywistych podmuchów. Zapewnią jednak pewną przewiewność na pasieczysku. W jej efekcie nie dojdzie do zastojów ruchu powietrza lub wytworzenia się miejsc o znacząco podwyższonej temperaturze. To skutkuje zaś wycofaniem znacznej liczby zbieraczek z oblatywanej plantacji i koniecznością podjęcia przez nie wzmożonej wentylacji ula. Większa liczba pszczół zostaje zaangażowana także do przynoszenia wody potrzebnej do schładzania gniazda. Opisywane zjawiska najczęściej obserwować można w ciche, upalne dni w pasiekach ustawionych na południowej wystawie wzdłuż ścian budynków. Takich miejsc należy unikać. Generalnie, dobrze jest umieścić ule tak, aby wylotki skierowane były na wschód, południowy wschód albo południe. O ile dzień jest słoneczny a poranek niezbyt chłodny, to znacznie przyspieszy to początek pracy owadów. Wieczorem usytuowanie ula nie ma aż tak ważnego znaczenia, gdyż temperatura i nasłonecznienie o 19.00 czy 20.00 z reguły wciąż jeszcze pozwala na loty. Dobrze jest gdy ule są należycie wypoziomowane. Przygotowując stojaki pasieczne, można je ewentualnie bardzo delikatnie pochylić do przodu. To nieco ułatwi owadom wykonywanie zabiegów higienicznych w ulach.

alt
Laweta do transportu uli do sadów służąca także jako stojak pasieczny (fot. M. Piątek)

Pszczoły na plantację najlepiej jest przywieść 2-3 dni po dostrzeżeniu pierwszych kwiatów. Najlepszą porą jest późny wieczór lub noc. Wtedy owady są już w ulach, które można spiąć pasami, szczelnie zabezpieczyć przed wydostawaniem się owadów zapewniając im jednocześnie wydajną wentylację. Do transportu pszczół najlepiej nadają się ule o osiatkowanych, niskich dennicach. Dzięki niewielkiej wysokości obniżają środek ciężkości co może mieć znaczenie przy przewożeniu. Zastąpienie dna pszczelego domu siatką wyklucza zaś możliwość zaparzenia pszczół. Stres drastycznie zwiększa ich zapotrzebowanie na tlen, co przy nieodpowiedniej wentylacji i odległej wędrówce może doprowadzić do śmierci rodziny pszczelej. Dlatego warto także otworzyć jeden lub więcej pajączków w powałce. Nie ma przy tym ryzyka przeziębieniu czerwia. Po przywiezieniu ich na miejsce ustawiamy je na upatrzonym wcześniej i przygotowanym tymczasowym pasieczysku. Po odczekaniu dłuższej chwili i stwierdzeniu, że owady są już spokojne można otworzyć wylotki. Nazajutrz z samego rana owady dokonają oblotu w celu rozpoznania nowego terenu – będą poszukiwać ujęcia wody i źródeł pozyskiwania nektaru, pyłku i substancji do wytwarzania propolisu. Dlatego ważne jest, aby niewielka część kwiatostanów malin, powiedzmy 5-10%, już kwitła. To sprawi, że owady pozostaną wierne temu właśnie gatunkowi i będą intensywnie zapylać jagodnik.

Zadbane jagodniki malinowe przyczyniają się do zintensyfikowania oblotu zapylaczy. Nie tylko największe zbiór owoców, ale i miodu notuje się na plantacjach fertygowanych. Ostatnia z omawianych form poprawy zapylenia plantacji polega więc na zadbaniu uprawy. Dobrze wynawożony jagodnik, zabezpieczony przed oddziaływaniem szkodników jest lepszym, atrakcyjniejszym pastwiskiem pszczelim. Jego właściciel może zatem liczyć na lepsze jego zapylenie.

Miód malinowy

Należy on do najbardziej poszukiwanych na rynku. Jest więc nieco droższy niż rzepakowy, akacjowy, czy lipowy a więc te gatunki, które są najpowszechniejsze w ofercie pasiek. Jest zdecydowanie łagodny w smaku, choć ma silny, wyrazisty zapach. Nadaje się do podawania dzieciom, jest bowiem dość delikatny, łatwo się przyswaja. Czysty miód gatunkowy bywa niezwykle trudny do pozyskania. Potrzebna jest do tego plantacja o znacznym areale. Jeśli jednak to się uda, to jest on prawie bezbarwny, ma kolor lekko słomkowy. Po skrystalizowaniu staje się niemalże biały. Działa napotnie i przeciwgorączkowo. Wspaniale sprawdza się w profilaktycznym leczeniu schorzeń miażdżycowych. Jest bogaty w pektyny i kwasy organiczne. Wydajność miodowa towarowych plantacji malin, zwłaszcza letnich może przekroczyć 200 kg/ha. Wydajność pyłkową ocenia się na ok. 15 kg/ha. Obnóża mają kolor kremowy.

alt
Miód malinowy





ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here