Na światowym rynku borówki pojawia się coraz więcej owoców. Do 2029 roku globalna produkcja może przekroczyć 3,36 mln ton. Polska pozostaje jednym z ważnych producentów w Europie, ale jej sytuacja jest zupełnie inna niż krajów budujących produkcję na setkach czy tysiącach hektarów. Czy przy rosnącej globalnej podaży polska borówka nadal będzie konkurencyjna?
Rynek borówki przez ostatnie kilkanaście lat rozwijał się wyjątkowo dynamicznie. Rosnąca konsumpcja zachęcała producentów na kolejnych kontynentach do zakładania plantacji, a nowe odmiany pozwalały wydłużać sezon produkcji i poprawiać jakość owoców. Dzisiaj branża znajduje się jednak w momencie, w którym sama rosnąca konsumpcja nie wystarcza już do zapewnienia producentom wysokiej rentowności.
Według najnowszego raportu International Blueberry Organization (IBO) globalna produkcja borówki wyniosła w 2025 roku około 2,33 mln ton. Prognozy zakładają, że do 2029 roku może przekroczyć 3,36 mln ton. Co istotne, na świecie znajduje się jeszcze około 45 tys. ha młodych plantacji, które nie osiągnęły pełnej produkcji. Oznacza to, że dodatkowe wolumeny będą pojawiały się na rynku również w kolejnych latach.
Dla producentów jest to sygnał, którego nie można ignorować. Więcej borówki oznacza większy wybór dla odbiorców, a tym samym większą konkurencję pomiędzy poszczególnymi krajami i gospodarstwami.
Świat produkuje coraz więcej, ale rynek wymaga coraz lepszej borówki
Wraz ze wzrostem podaży zmienia się charakter konkurencji. Jeszcze kilka lat temu jednym z najważniejszych celów było zwiększanie produkcji. Dzisiaj coraz częściej samo wyprodukowanie dużej liczby ton nie gwarantuje sukcesu.
O wartości owocu decydują jego parametry. Jędrność, smak, wielkość, wygląd, trwałość pozbiorcza i zdolność do zachowania jakości podczas transportu mają coraz większe znaczenie.
To szczególnie istotne w przypadku borówki, która jest produktem trafiającym do konsumentów na bardzo konkurencyjnym rynku. Sieć handlowa nie potrzebuje po prostu kolejnej partii owoców. Potrzebuje produktu, który będzie powtarzalny, przewidywalny i atrakcyjny dla konsumenta.
W praktyce oznacza to zmianę najważniejszego pytania, jakie powinien zadawać sobie producent.
Nie tylko: ile ton wyprodukuję? Coraz częściej: jaką borówkę wyprodukuję, dla jakiego odbiorcy i przy jakim koszcie?
Peru pokazuje, jak szybko może zmienić się globalny rynek
Skalę zmian dobrze pokazuje przykład Peru. Kraj ten w sezonie 2025/26 wyprodukował według szacunków około 407,8 tys. ton borówki, a eksport zbliżył się do 393,8 tys. ton. Do 2029 roku produkcja może osiągnąć około 604 tys. ton.
To nie jest wyłącznie historia jednego kraju. W globalnej produkcji coraz większą rolę odgrywają również Chiny i region Azji i Pacyfiku.
Oznacza to, że europejski producent konkuruje dziś nie tylko z sąsiadem z drugiego końca kraju czy producentem z Hiszpanii. Konkurencja pochodzi również z regionów, które dzięki nowoczesnej logistyce są w stanie dostarczać borówki na europejskie rynki przez znaczną część roku.
Globalizacja rynku borówki sprawia więc, że przewaga wynikająca wyłącznie z samego posiadania plantacji będzie coraz mniejsza.
Polska ma ponad 13 tys. hektarów borówki. Problemem jest struktura produkcji
Na tym tle warto spojrzeć na Polskę. Krajowa produkcja borówki wynosi obecnie około 62–64 tys. ton rocznie, a powierzchnia upraw to około 13 tys. ha. Polska jest więc znaczącym producentem w europejskiej branży borówkowej.
Jednocześnie polska produkcja ma charakter bardzo rozdrobniony. Średnia powierzchnia gospodarstwa borówkowego według danych statystycznych GUS wynosi około 1,4 ha. I właśnie tutaj znajduje się jedno z najważniejszych pytań dotyczących przyszłości całej branży.
Czy gospodarstwo o powierzchni 1–2 ha będzie w stanie skutecznie konkurować w sytuacji, gdy światowa produkcja będzie rosła, a wymagania odbiorców będą coraz wyższe? Nie ma jednej prostej odpowiedzi.
Małe gospodarstwo może być elastyczne, może bardzo dobrze kontrolować jakość i szybciej reagować na zmiany. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy rozdrobnienie produkcji oznacza również rozdrobnienie sprzedaży i inwestycji.
Zakup nowoczesnej sortownicy, systemu chłodzenia, infrastruktury pakującej czy technologii wspierającej mechanizację może być dla niewielkiego gospodarstwa dużym obciążeniem.
Podobnie wygląda kwestia negocjacji z dużym odbiorcą. Jedna mała plantacja ma ograniczoną możliwość dostarczenia dużej, jednorodnej partii owoców przez dłuższy czas.
Czy małe gospodarstwa mogą stworzyć dużą skalę?
Być może właśnie tutaj należy szukać jednej z odpowiedzi na przyszłość polskiej branży. Nie zawsze trzeba mieć większe gospodarstwo, aby mieć większą skalę. Skalę można również zbudować poprzez współpracę.
Grupy producentów, wspólne sortowanie i pakowanie, wspólne chłodnie, skoordynowana sprzedaż czy wspólne planowanie produkcji mogą pozwolić połączyć potencjał wielu niewielkich gospodarstw. Mamy zresztą na to już wiele przykładów, np. dobrze prosperujące grupy producentów w różnych regionach kraju, czy mniej formalne zrzeszenia jak na przykład gospodarstwa działające pod szyldem Borówka Świętokrzyska.
W takim modelu producent posiadający 1,4 ha nie musi konkurować bezpośrednio z gospodarstwem mającym kilkadziesiąt czy kilkaset hektarów. Może być częścią większego, profesjonalnie zarządzanego łańcucha dostaw.
To jednak wymaga czegoś więcej niż formalnego zrzeszenia producentów. Potrzebne jest zaufanie, wspólne planowanie, określone standardy jakości i przede wszystkim przekonanie, że interes całej grupy może być ważniejszy niż krótkoterminowa korzyść pojedynczego gospodarstwa.
W polskiej branży borówkowej coraz ważniejsze będzie również to, co rośnie na istniejących hektarach. Nie każda starsza plantacja będzie w stanie sprostać wymaganiom nowoczesnego rynku. Nowe odmiany oferują często większe owoce, lepszą jędrność, atrakcyjniejszy smak czy większą trwałość pozbiorczą.
Dlatego przyszłość polskiej produkcji niekoniecznie musi oznaczać kolejne tysiące hektarów. Może oznaczać wymianę odmian, modernizację plantacji i zwiększanie wartości produkcji z już istniejącego areału. To ważna zmiana w myśleniu.
Dodatkowe hektary nasadzeń zwiększają skalę produkcji. Ale hektar obsadzony odmianą lepiej odpowiadającą wymaganiom rynku może zwiększyć nie tylko produkcję, ale przede wszystkim jej wartość.

Polska nie wygra światowego wyścigu samym kosztem produkcji
Trudno oczekiwać, że Polska będzie konkurowała z Peru czy innymi wielkimi producentami wyłącznie ceną. Nie taka powinna być strategia. Polska ma inne atuty. Najważniejszym jest położenie geograficzne i bliskość dużych europejskich rynków konsumenckich. Krótszy transport może oznaczać świeższy produkt, większą elastyczność dostaw i możliwość szybszej reakcji na potrzeby odbiorców.
Ale sama lokalizacja nie wystarczy. Polska borówka musi być nie tylko dostępna blisko konsumenta. Musi również utrzymać jakość od plantacji do półki sklepowej. To oznacza konieczność dalszego rozwoju chłodzenia, sortowania, pakowania i logistyki, ale również lepszego dopasowania odmian do konkretnych kanałów sprzedaży.
Największym wyzwaniem może być nie produkcja, lecz rentowność
Wzrost światowej produkcji borówki jest dobrą wiadomością dla konsumentów. Większa podaż oznacza większą dostępność owoców i możliwość wyboru. Dla producenta sytuacja jest bardziej skomplikowana.
Jeżeli podaż rośnie szybciej niż wartość rynku, presja na ceny może się zwiększać. Jednocześnie koszty pracy, energii, środków produkcji, nawadniania, ochrony i inwestycji pozostają istotnym elementem rachunku ekonomicznego gospodarstwa.
Dlatego przyszłość polskiej borówki powinna być oceniana nie przez pryzmat samej produkcji, lecz przede wszystkim rentowności produkcji. To może być największa zmiana w myśleniu o rozwoju tego sektora.
Co będzie przewagą polskiej borówki za pięć lat?
Światowa produkcja borówki zmierza w kierunku ponad 3,36 mln ton rocznie. Polska ma około 13 tys. ha plantacji i produkuje ponad 60 tys. ton owoców. Jednocześnie średnia powierzchnia gospodarstwa wynosi około 1,4 ha. Te liczby dobrze pokazują skalę wyzwania.
Polska nie musi jednak wybierać pomiędzy małymi gospodarstwami a wielkimi plantacjami. Znacznie ważniejsze może okazać się stworzenie systemu, w którym niewielkie gospodarstwa będą mogły korzystać ze wspólnej infrastruktury, wspólnej sprzedaży i wspólnego planowania.
Równolegle konieczna będzie poprawa jakości, wymiana odmian, większa efektywność produkcji i inwestycje w technologię. Najbliższe pięć lat może być więc dla polskiej borówki okresem bardzo ważnych decyzji.
Czy nadal powinniśmy przede wszystkim zwiększać produkcję?
Czy większą szansą jest modernizacja istniejących plantacji i inwestowanie w jakość?
Czy polskie gospodarstwa o powierzchni 1–2 ha mogą być konkurencyjne, jeżeli połączą się w większe, profesjonalnie zarządzane struktury sprzedażowe?
I wreszcie najważniejsze pytanie:
Czy przyszłość polskiej borówki będzie opierała się na tym, kto wyprodukuje najwięcej, czy na tym, kto wyprodukuje owoc najlepiej odpowiadający wymaganiom rynku?
Światowa branża właśnie przechodzi z etapu szybkiego wzrostu produkcji do etapu znacznie bardziej wymagającej konkurencji. Dla Polski nie musi to być zagrożenie.
Może to być moment, w którym trzeba zdecydować, jaką chcemy mieć branżę borówkową za pięć lat – większą obszarowo czy po prostu bardziej konkurencyjną.













