– Nie ma nad czym się zastanawiać. Trzeba się brać do działania – mówi Tomasz Piasecki, laureat konkursu „Sadownik Roku”, organizowanego podczas Targów Sadownictwa i Warzywnictwa TSW. Młody sadownik z Palczewa prowadzi wspólnie z rodzicami 30-hektarowe gospodarstwo, w którym nowoczesne technologie spotykają się z wielopokoleniową tradycją. Jak sam podkreśla, sadownictwo nie jest dla niego wyłącznie zawodem. To jego sposób na życie.
W gospodarstwie Tomasza Piaseckiego w Palczewie pracuje już piąte pokolenie rodziny. Dziś gospodarstwo ma 30 hektarów, z czego 28 hektarów zajmują jabłonie i grusze, a kolejne 3 hektary – borówka. Produkcja jest nastawiona przede wszystkim na owoce deserowe, a rozwój gospodarstwa opiera się na inwestycjach w technologię, ochronę przed niekorzystnymi warunkami pogodowymi, precyzyjne nawożenie i nawadnianie.
To właśnie połączenie tradycji, wiedzy, inwestowania i konsekwentnego rozwijania gospodarstwa zostało dostrzeżone przez jury konkursu „Sadownik Roku”.
„Jestem piątym pokoleniem”
Tomasz, zacznijmy od podstaw. Jak wygląda dziś gospodarstwo, które prowadzisz wspólnie z rodzicami?
– Nasze gospodarstwo liczy 30 hektarów. Mamy jabłonie i grusze, a dodatkowo na dzierżawie prowadzimy uprawę borówki. Najbardziej jestem dumny z tego, że jestem piątym pokoleniem, które prowadzi to gospodarstwo. Mam zamiar poprowadzić je w tym pokoleniu jak najlepiej.
Jestem też bardzo wdzięczny rodzicom, że zaszczepili we mnie pasję do sadownictwa i do dalszego działania.
Ta rodzinna historia jest dla mnie bardzo ważna. To nie jest gospodarstwo, które pojawiło się nagle. Ono było w moim życiu od najmłodszych lat.
Decyzja zapadła podczas wyjazdu do Południowego Tyrolu
Tomasz od dziecka wiedział, że chce zostać sadownikiem. Jednym z momentów, które szczególnie wpłynęły na jego decyzję o przyszłości, był wyjazd z ojcem do Południowego Tyrolu.
Pamiętasz moment, kiedy pomyślałeś: „tak, właśnie tym chcę się zajmować”?
– W zasadzie od najmłodszych lat wiedziałem, że chcę być związany z sadownictwem. Ale mam taki jeden moment, który szczególnie pamiętam. W 2015 roku tata zabrał mnie na wycieczkę do Południowego Tyrolu, do Bolzano.
Było lato. Zobaczyłem wtedy sadownictwo z zupełnie innej perspektywy. Spotkałem ludzi z branży, mogłem posłuchać starszych, podszkolić się i zobaczyć, jak oni prowadzą swoje gospodarstwa.
Zobaczyłem nowe technologie, konstrukcje, sposoby nawożenia i nowe nasadzenia. Tamte gospodarstwa były bardziej rozwinięte i dało mi to naprawdę dużo do myślenia. Kiedy wróciliśmy, wiedziałem już, że chcę to robić i chcę się w tym rozwijać.
Od tamtej pory staram się cały czas iść do przodu, działać i się nie poddawać.
30 hektarów, ale przede wszystkim jakość
W gospodarstwie Piaseckich uprawiane są m.in. odmiany Gala Schniga i Schnigo Red, Golden Delicious, Red Jonaprince, Idared i Szampion. Wśród grusz znajdują się Konferencja i Xenia, a w borówce – Duke i Spartan.
Gospodarstwo stawia przede wszystkim na produkcję deserową. Założenie jest jasne: około 90 proc. produkcji stanowią owoce deserowe, natomiast pozostała część trafia do przemysłu.
Przy odpowiednim prowadzeniu plantacji potencjał plonowania jest wysoki. W gospodarstwie uzyskiwane są m.in. plony na poziomie około 70 ton/ha w przypadku Gali, 90 ton/ha dla Red Jonaprince, około 60 ton/ha gruszek oraz około 10 ton/ha borówki.
– Chcę intensyfikować sady i produkować owoce najwyższej jakości. Uważam, że tylko takie jabłka i gruszki mają dzisiaj realną szansę na dobre ceny – podkreśla Tomasz.

Technologia ma pomagać, a nie tylko dobrze wyglądać
W gospodarstwie nowoczesne rozwiązania są wykorzystywane przede wszystkim po to, aby zwiększyć precyzję i bezpieczeństwo produkcji.
Sadownik korzysta m.in. z platformy sadowniczej z systemem sterowania GoTrack, ciągników sadowniczych wyposażonych w GPS oraz opryskiwaczy z komputerowym sterowaniem. System nawadniania pozwala na precyzyjne podawanie nawozów do poszczególnych kwater.
Ważnym elementem zarządzania gospodarstwem jest również stacja meteorologiczna, która dostarcza danych potrzebnych m.in. do oceny ryzyka chorób, planowania zabiegów i zarządzania nawodnieniem.
– Staramy się wykorzystywać technologię tam, gdzie rzeczywiście może poprawić jakość i precyzję pracy. Nie chodzi o to, żeby mieć nowoczesny sprzęt tylko po to, żeby go mieć. On ma przede wszystkim pomagać w prowadzeniu gospodarstwa.
Ochrona przed pogodą to dziś konieczność
Jednym z największych wyzwań współczesnego sadownictwa jest pogoda. Przymrozki, grad czy susza mogą w ciągu kilku godzin zniweczyć efekty wielomiesięcznej pracy.
Dlatego w gospodarstwie Tomasza Piaseckiego rozwijane są systemy zabezpieczające produkcję. Obecnie około 5 hektarów chronionych jest siatkami przeciwgradowymi, natomiast ochrona przeciwprzymrozkowa obejmuje około 13 hektarów.
Gospodarstwo korzysta również z nawadniania kroplowego oraz zraszania nadkoronowego.
W tym sezonie ochrona przed przymrozkami była szczególnie dużym wyzwaniem.
– To był dla nas bardzo ciężki czas. Byliśmy przygotowani na 100 proc., wszystko było dopięte na ostatni guzik, ale oczywiście musiało nas coś zaskoczyć.
O drugiej w nocy mieliśmy awarię transformatora. Okazało się, że agregat, który mieliśmy, przestał działać. Musieliśmy w środku nocy jechać do Warszawy po kolejne agregaty, żeby zachować ciągłość lania.
Nie ma nic gorszego niż przerwanie tego procesu w trakcie ochrony. To był dla nas naprawdę dramatyczny moment.
Owoce zaczynają się od gleby
Technologia w gospodarstwie nie oznacza rezygnacji z troski o glebę i biologiczne podstawy produkcji.
Piasecki wykorzystuje m.in. obornik, kompost, obornik granulowany, humusy oraz preparaty mikrobiologiczne zawierające pożyteczne organizmy, w tym mikoryzę i Trichodermę.
Od lat stosowane jest również mechaniczne cięcie formujące. Jak podkreśla sadownik, gospodarstwo należało do pierwszych, które zdecydowały się na mechaniczne cięcie sadów.
W ograniczaniu chemicznej ochrony pomaga także mechaniczne zwalczanie chwastów.
W gospodarstwie wykorzystywane są ponadto biologiczne metody ochrony, pułapki feromonowe, pasy kwietne, rośliny miododajne, domki dla murarki, hotele dla owadów oraz budki lęgowe dla ptaków.
– Nie prowadzę typowo ekologicznej uprawy, ale stosuję wiele rozwiązań zbliżonych do rolnictwa ekologicznego. Zależy mi na tym, żeby produkować wysokiej jakości owoce, jednocześnie dbając o glebę i bioróżnorodność.
„Serce” i „mózg” gospodarstwa
Nowoczesne gospodarstwo to nie tylko sad. Bardzo ważną częścią działalności jest zaplecze przechowalnicze i logistyczne.
Gospodarstwo posiada osiem komór po 160 ton każda, wyposażonych w systemy kontrolowanej atmosfery – KA, ULO i DCS. Pozwala to przechowywać owoce i selekcjonować je według odmian.
Za przepływ owoców odpowiada komputerowo sterowana sortownia GREFA 200.
– Komory chłodnicze są takim sercem całego zaplecza po zbiorach. Natomiast sortownia jest jego mózgiem. To ona analizuje, sortuje i kieruje owoce zgodnie z zapotrzebowaniem rynku i zamówieniami odbiorców.
Sadownik musi być również człowiekiem od ciągłego uczenia się
Tomasz Piasecki nie ogranicza się do pracy w gospodarstwie. Uczestniczy w szkoleniach, targach i wydarzeniach branżowych. Jest również studentem SGGW.
Zainteresowanie nowymi technologiami pojawiło się u niego zresztą dużo wcześniej. Na pierwsze targi sadownictwa i warzywnictwa pojechał jeszcze jako uczeń szkoły o profilu ogrodniczym.
Dziś aktywnie uczestniczy w wydarzeniach lokalnych i ogólnopolskich, a także dzieli się doświadczeniami w mediach branżowych.
„Ta nagroda dała mi nową motywację”
Tytuł „Sadownika Roku” jest dla Tomasza nie tylko prestiżowym wyróżnieniem. Jak podkreśla, przede wszystkim stał się dla niego dodatkowym impulsem do dalszego działania.
Co zmieniło się po wygranej?
– Ta nagroda znacząco wpłynęła na mój rozwój, bo dostałem nową motywację i nową siłę do działania. Byłem dumny, że ktoś zauważył tę moją ciężką pracę.
Oczywiście na gospodarstwo pracuje cała rodzina. Ja jestem raczej skromną osobą, dlatego takie wyróżnienie było dla mnie ogromnym przeżyciem.
Bardzo cenne były również nagrody rzeczowe, które otrzymałem. Wykorzystałem je w gospodarstwie, przy uprawie gruszek.
Długo zastanawiał się, czy w ogóle wysłać zgłoszenie
Historia Tomasza ma jeszcze jeden ważny element. W pierwszej edycji konkursu nie zdecydował się na udział.
– Długo wahałem się z wysłaniem zgłoszenia. W pierwszej edycji zabrakło mi odwagi. Wydawało mi się, że inni są lepsi ode mnie.
Tym razem bardzo zachęciły mnie słowa Wojtka Kota, który w swoim wywiadzie mówił, że młodzi sadownicy powinni się zgłaszać i pokazywać.
I pomyślałem: dlaczego nie?
„Nie ma nad czym się zastanawiać”
Dziś Tomasz sam przekonuje innych sadowników, aby nie popełniali jego wcześniejszego błędu i nie rezygnowali z udziału tylko dlatego, że uważają, że „inni są lepsi”.

Co powiedziałbyś komuś, kto zastanawia się, czy warto wysłać zgłoszenie?
– Zachęcam każdego. Nie ma nad czym się zastanawiać. Trzeba się brać do działania.
Wypełnienie formularza zajmuje kilkanaście minut. Jeżeli ktoś na co dzień pracuje w gospodarstwie, to naprawdę nie jest problem, żeby opisać, co w tym gospodarstwie się znajduje, jakie technologie stosujemy i czym możemy się pochwalić.
Naprawdę zachęcam. To jest wspaniałe uczucie, niezapomniane wspomnienia, satysfakcja i wyróżnienie.
Nie tylko formularz. Pokażcie swoje gospodarstwo
Tomasz zwraca również uwagę na to, że udział w konkursie jest okazją do pokazania pracy, której na co dzień często nie widać z zewnątrz.
Sam do swojego zgłoszenia dołączył dużą liczbę zdjęć i materiałów wideo dokumentujących codzienne funkcjonowanie gospodarstwa.
I właśnie do tego zachęca innych.
Nie trzeba mieć idealnego gospodarstwa z katalogu. Warto pokazać rzeczywiste rozwiązania, inwestycje, sposób pracy, problemy, z którymi mierzy się gospodarstwo, oraz pomysły na przyszłość.
Na oficjalnej stronie konkursu organizatorzy podkreślają, że przy zgłoszeniu można opowiedzieć o swoim gospodarstwie, osiągnięciach, metodach uprawy i planach rozwoju, a także dołączyć zdjęcia i filmy. Konkurs jest otwarty dla wszystkich osób prowadzących gospodarstwa sadownicze w Polsce – link do zgłoszenia swojego udziału (KLIKNIJ)
„Nie chcę być tylko synem sadownika”
W historii Tomasza ważny jest jeszcze jeden wątek – przejmowanie odpowiedzialności za gospodarstwo.
Z ośmiu hektarów przepisanych na niego samodzielnie rozwija swoją część gospodarstwa, podejmuje decyzje dotyczące odmian, nowych nasadzeń, konstrukcji, zabezpieczeń przeciwgradowych i kolejnych inwestycji.
– Dużo zawdzięczam rodzicom, ale od momentu przejęcia gospodarstwa bardzo mocno angażuję się w inwestycje. Sam wybieram odmiany drzewek, które chcę sadzić, dobieram rusztowania, systemy przeciwgradowe i podejmuję najważniejsze decyzje.
Dziś czuję, że jestem sadownikiem w pełni. I w pełni biorę odpowiedzialność za to gospodarstwo.
To może być impuls dla kolejnego pokolenia
Tomasz patrzy na swoją historię także szerzej. Wie, że przed młodymi sadownikami stoją ogromne wyzwania: rosnące koszty, zmieniający się klimat, presja rynku i konieczność ciągłego inwestowania.
Jednocześnie uważa, że właśnie młode pokolenie powinno pokazywać, że nowoczesne sadownictwo ma przyszłość.
– Chciałbym, żeby młodzi sadownicy, patrząc na mój przykład, zobaczyli w tym zawodzie potencjał i sens inwestowania w swoje gospodarstwa. Coraz mniej młodych ludzi chce zostać na roli, dlatego musimy pokazywać, że można tutaj stworzyć nowoczesne, dobrze zarządzane gospodarstwo.
Dlaczego warto się zgłosić?
Historia Tomasza Piaseckiego pokazuje, że konkurs „Sadownik Roku” może być czymś więcej niż samym tytułem. Dla niego udział stał się okazją do pokazania wieloletniej pracy, ale także impulsem do dalszego rozwoju i większej aktywności.
Organizatorzy konkursu wskazują cztery obszary, które są brane pod uwagę przy ocenie gospodarstw: jakość produkcji, innowacyjność, zaangażowanie społeczne oraz efektywność zarządzania.
Nie trzeba więc prowadzić największego gospodarstwa w Polsce. Warto pokazać swoje rozwiązania, swoje doświadczenia i swoją drogę.
Może być to inwestycja w nawadnianie, nowe nasadzenia, technologia ochrony przed przymrozkami, rozwiązania ograniczające zużycie środków ochrony roślin, nowoczesna przechowalnia, precyzyjne rolnictwo, dbałość o glebę czy działania na rzecz lokalnej społeczności.
A przede wszystkim – warto pokazać ludzi, którzy za tym gospodarstwem stoją.
– Warto być aktywnym, warto się pokazywać i promować dobre sadownictwo – mówi Tomasz. – Nie chodzi tylko o to, żeby powiedzieć: „jestem synem sadownika”. Trzeba pokazać, że naprawdę jesteśmy sadownikami i że bierzemy odpowiedzialność za swoje gospodarstwa.
Zgłoś swoje gospodarstwo
Konkurs „Sadownik Roku” jest skierowany do osób prowadzących gospodarstwa sadownicze w Polsce. Zgłoszenie pozwala opowiedzieć o gospodarstwie, jego osiągnięciach, metodach produkcji i planach rozwoju oraz dołączyć zdjęcia i filmy.
Tomasz Piasecki długo zastanawiał się, czy wysłać swoje zgłoszenie. Dziś, już jako laureat, mówi krótko:
– Nie ma nad czym się zastanawiać. Trzeba się brać do działania.
I być może właśnie ta rada jest najlepszym podsumowaniem jego historii.

Informacja prasowa organizatora Targów Sadownictwa i Warzywnictwa – TSW 2027



















