W najcieplejszych regionach Polski zaczyna się kwitnienie jagody kamczackiej. Pełnia kwitnienia na tych plantacjach może przypaść na najbliższe dni, a więc jak mówią plantatorzy – tradycyjnie na Święta Wielkanocne. Na szczęści zapowiadane na ten czas wyższe temperatury powinny pomóc w dobrym zapyleniu tych jednych z najwcześniej kwitnących krzewów jagodowych. Początek kwietnia to również dobry moment omówienia sytuacji na rynku jagody kamczackiej. Na ten temat rozmawiam z Andrzejem Krupińskim, z gospodarstwa ogrodniczego Krupińscy – szkółkarzem i plantatorem, a od 2018 roku także prezesa Stowarzyszenia Plantatorów Jagody Kamczackiej. 

Jego ocena minionego sezonu 2025 i perspektyw na 2026 rok jest ostrożnie optymistyczna. Rynek się zmienia, zainteresowanie owocem rośnie, a problemy ze sprzedażą, które jeszcze niedawno ciążyły branży, wyraźnie słabną. Jednocześnie powodzenie w tej uprawie zależy od kilku podstawowych decyzji, z których najważniejsza to dobór odmian i zapewnienie nawadniania – podkreśla A. Kupiński.

Andrzej Krupiński, szkółkarz, plantator prezes Stowarzyszenia Plantatorów Jagody Kamczackiej
Andrzej Krupiński, szkółkarz, plantator prezes

Sezon 2025: plon sprzedany, ale cena wciąż do poprawy

Jak zaznacza A. Krupiński, plantatorzy jagody kamczackiej mogą mówić o udanym sezonie 2025 przede wszystkim z jednego powodu: udało się sprzedać wszystkie owoce. To ważny sygnał w kontekście wcześniejszych lat, kiedy część owoców potrafiła zalegać w mroźniach i trudno było znaleźć stabilny kanał zbytu.

Nie oznacza to jednak pełnej satysfakcji. Oczywiście można mieć zastrzeżenia co do ceny, ale nad tym pracujemy – mówi prezes stowarzyszenia. Jego zdaniem sezon 2026 powinien przybliżyć branżę do poziomu cen, który będzie bardziej adekwatny do kosztów pracy i zbioru.

Zmiana na rynku i nowe możliwości

Krupiński zwraca uwagę na istotny kontekst rynkowy. W minionym roku bardzo małe były zbiory jagody leśnej w regionach, które przez lata zasilały rynek dużą ilością surowca, m.in. w krajach skandynawskich oraz za wschodnią granicą Polski. W jego ocenie to nie tylko chwilowa sytuacja, ale potencjalnie poważna szansa dla jagody kamczackiej, by na stałe wejść w miejsce surowca, którego zaczyna brakować.

To punkt, który warto rozumieć szerzej: rosnące zainteresowanie owocem nie musi wynikać wyłącznie z promocji czy mody na „superowoce”, ale także z przesunięć podaży w innych segmentach rynku jagodowego.

Największy błąd nowych plantacji: zakładanie uprawy bez nawodnienia

W rozmowie pojawia się mocne ostrzeżenie skierowane do osób, które dopiero planują wejście w jagodę kamczacką. Krupiński mówi wprost: wciąż docierają do niego sygnały, że nowe plantacje powstają bez nawadniania.

Owszem, są miejsca w Polsce, gdzie da się ograniczyć to ryzyko – tam, gdzie gleby są zasobniejsze w wodę, a poziom wód gruntowych jest wysoki. Jednak na słabszych stanowiskach, typowych dla wielu regionów kraju – na glebach IV i V klasy – nawadnianie jest według A. Krupińskiego bezwarunkowe.

Argument jest prosty i praktyczny. Owoce w ogromnej części składają się z wody, więc jeśli nie dostarczymy jej roślinie, będzie mniej owoców i będzie to mniej przewidywalne. Co ważne, jagoda kamczacka zawiązuje pąki owocowe latem, w lipcu i sierpniu, a więc w okresie, gdy często pojawiają się deficyty opadów. Dlatego – jak podkreśla rozmówca – plantacja powinna być zasilana wodą od marca aż do września.

Odmiany: sprawdzone, plenne, ale wymagające

Drugim filarem sukcesu jest dobór odmian. Krupiński przyznaje, że plantatorzy mają dziś większą wiedzę niż kilka lat temu. Wiadomo już, które odmiany są bardziej stabilne i dają wysoki plon. Zwraca jednak uwagę na drugą stronę medalu. Odmiany plenne są często bardziej wymagające, więc nie wybaczają błędów agrotechnicznych ani oszczędzania na podstawach.

W praktyce, według jego obserwacji, w Polsce na stałe zadomowiły się przede wszystkim odmiany kanadyjskie, takie jak 'Aurora’, 'Honey Bee’, 'Indigo Gem’ i odmiany z serii Borealis. Numerem jeden w rozmowach z plantatorami ma być dziś 'Aurora’. A. Krupiński podkreśla konieczność sadzenia co najmniej dwóch–trzech odmian ze względu na zapylenie i stabilność plonu. Warto jednak cały czas śledzić rynek i wprowadzane praktycznie co roku przez szkółki nowe odmiany. Warto je testować i wybierać optymalne odmiany do konkretnych warunków uprawowych.

Ceny 2025: trzy modele sprzedaży

Nasz rozmowa schodzi także na konkretny temat, czyli ceny, i pokazuje, jak mocno zależą one od sposobu zbioru i kanału sprzedaży.

1) Zbiór kombajnowy (surowiec „prosto z pola”)
W 2025 roku plantatorzy uzyskiwali według A. Krupińskiego około 5–7 zł/kg.

2) Rynek mrożonek zimą
W okresie zimowym mrożonych owoców jagody kamczackiej zaczęło brakować. Ich ceny dochodziły wtedy do około 12–13 zł/kg. Czasami były nawet znacząco wyższe o czym informowali nas właściciele gospodarstw, którzy na własną rękę prowadzili sprzedaż zamrożonych i posortowanych owoców. Tutaj trzeba jednak liczyć się z tym, że znaczną część kwoty stanowią koszty zamrożenia i odpowiedniego przygotowania owoców do sprzedaży. A Krupiński podkreśla, że w styczniu mroźnie były wysprzedane, a zapytań o towar mrożony było dużo.

3) Zbiór ręczny i rynek lokalny
Tego modelu jest w Polsce wciąż mało, bo wymaga więcej pracy, ale mniejsze gospodarstwa sprzedające bezpośrednio do lokalnych sklepów potrafią uzyskiwać ceny powyżej 30 zł/kg za owoce oferowane w opakowaniach 125 i 250 gram. Tutaj jednak tylko nie†ore odmiany spełniają wymagania rynku deserowego oferując odpowiednią trwałość w obrocie towarowym. Taką odmianą jest bez wątpienia 'Vostorg’, ale w jego przypadku czasami problemem na niektórych plantacjach wydaje się utrzymanie plonowania roślin na zadowalającym poziomie.

4) Samozbiory – model, który rośnie
Krupiński wskazuje, że jagoda kamczacka była w Polsce jednym z pionierów samozbiorów w segmencie jagodowym. W akcję ma być zaangażowanych ponad 30 gospodarstw, które co roku w czerwcu zapraszają klientów na plantacje. Cena dla konsumenta, zależnie od regionu, oscylowała w granicach 20 zł/kg i więcej. Parząc jednak na koszty produkcji i stosunkowo niewielkie zbiory uzyskiwane z hektara oraz koszty organizacji takiej inicjatywy, tegoroczna cena na plantacjach realizujących samozbiory, w ocenie niektórych plantatorów, musi zdecydowanie wzrosnąć.

Samozbiory to bez wątpienia wątek ważny nie tylko handlowo. Wydarzenia te budują rozpoznawalność owocu, pozwalają konsumentowi spróbować jagody prosto z krzewu i tworzą historię, którą łatwiej sprzedać niż anonimowy surowiec.

Samozbiory na plantacji jagody kamczackiej
Samozbiory na plantacji jagody kamczackiej

Przetwórstwo napędza popyt: NFC, konfitury, wina i nalewki

A. Krupiński zauważa wyraźną zmianę w otoczeniu rynkowym: coraz więcej firm zaczyna przetwarzać jagodę kamczacką na soki NFC, konfitury, dżemy, wina i nalewki. Co istotne, według jego relacji nie są to już wyłącznie firmy polskie – zainteresowanie mają wykazywać także podmioty zagraniczne.

Dla producentów to sygnał, że popyt nie opiera się tylko na świeżym rynku, ale buduje się również stabilniejszy segment przetwórczy, który może w przyszłości „wygładzać” wahania sezonowe.

Sadzonki są w Polsce – i to jest przewaga

W ocenie prezesa stowarzyszenia polscy producenci mają dziś komfortową sytuację, jeśli chodzi o materiał szkółkarski: od ponad 10 lat działa kilka polskich szkółek wyspecjalizowanych w sadzonkach jagody kamczackiej. A. Krupiński podkreśla wysoką jakość oferowanych przez nich sadzonek, a także fakt, że materiał jest zahartowany i przystosowany do polskich warunków.

To element większej układanki: jeśli sadzonki, produkcja i przetwórstwo są w kraju, powstaje pełniejszy łańcuch wartości, a plantator nie jest skazany na szukanie rozwiązań „na zewnątrz”.

Ile można zebrać z hektara?

W rozmowie padają też konkretne dane plonowania. Andrzej Krupiński prowadzi sześciohektarową plantację założoną w 2018 roku, z odmianami ‘Aurora’ i ‘Honey Bee’ w proporcji około 70/30. Jak podkreśla, plon ma u siebie powtarzalny, co wiąże bezpośrednio z nawadnianiem. Na swoich glebach IV–V klasy uzyskuje około 4–5 ton z hektara. Z kolei w gospodarstwach na lepszych stanowiskach (np. na Lubelszczyźnie, na glebach klasy III) plantatorzy – według rozmówcy – potrafią osiągać około 5–6 ton z hektara.

Co z przyszłością?

Andrzej Krupiński unika stawiania stuprocentowych tez, ale jednocześnie mówi wprost: patrząc na ostatnie lata, jagoda kamczacka zrobiła „niesamowity progres”. Jeszcze kilka lat temu owoc potrafił zalegać w mroźniach, dziś zimą go brakuje, a rynek pyta o mrożonki i przetwory.

W jego ocenie ceny nie powinny spadać – przy rosnącym zainteresowaniu raczej powinny się stabilizować, a w najlepszym scenariuszu rosnąć.

Na koniec prezes Stowarzyszenia Plantatorów Jagody Kamczackiej zachęca:

  • osoby myślące o samozbiorach do włączenia się w akcję realizowaną w ramach projektu „Czas na polskie superowoce”,
  • przyszłych plantatorów do kupowania sadzonek w polskich szkółkach,
  • konsumentów do odwiedzania plantacji w czerwcu w ramach kampanii „Czas na Polskę Superowoce”, gdzie publikowana jest aktualna mapa gospodarstw prowadzących samozbiory.

Z wypowiedzi Andrzeja Krupińskiego wyłania się obraz branży, która weszła w fazę dojrzewania. Popyt i przetwórstwo wyraźnie rosną, a okno rynkowe może się jeszcze poszerzyć. Jednocześnie coraz mniej jest tu miejsca na „uprawę z doskoku”. Jagoda kamczacka – jak podkreśla rozmówca – wymaga odmian dobranych świadomie, zapylenia zaplanowanego w sadzie i wody dostępnej przez cały sezon. I to właśnie ta profesjonalizacja ma zdecydować, kto w kolejnych latach skorzysta na rosnącym zainteresowaniu owocem.













Poprzedni artykułKiedy wystartować z biostymulacją na plantacjach truskawek gdy są przemarznięcia?
Następny artykułNawozy drożeją. Jak efektywnie nawozić maliny?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj