Strona główna aktualności Czy warto dziś sadzić agrest i porzeczki? Plantator mówi o plonach, cenach...

Czy warto dziś sadzić agrest i porzeczki? Plantator mówi o plonach, cenach i opłacalności 




Czy agrest może być interesującą alternatywą dla porzeczki i innych owoców zbieranych kombajnowo? W rodzinnym gospodarstwie Piotra Piłata w Karczmiskach koło Opola Lubelskiego jest uprawiany już od 2016 roku. Doświadczenia z ostatnich dziesięciu lat pokazują jednak, że nie jest to gatunek dla tych, którzy oczekują szybkiego zwrotu z inwestycji. Atutem agrestu może być możliwość rozłożenia w czasie pracy kombajnu, ale o powodzeniu produkcji w dużej mierze decydują pogoda, zdrowotność plantacji, właściwa odmiana i cierpliwość plantatora.

Gospodarstwo Piotra Piłata ma około 60 ha i jest prowadzone rodzinnie. Produkcja jest mocno zróżnicowana – obok agrestu i porzeczek uprawiane są również wiśnie, jabłonie i chmiel. Agrest pojawił się tutaj jako próba znalezienia alternatywy dla porzeczek i malin. Pierwszą plantację założono w 2016 roku, rozpoczynając od odmiany ‘Kamieniar’. 

Przed założeniem plantacji jeździliśmy i szukaliśmy alternatywy dla porzeczki i maliny. Kolega ze szkółki podpowiedział, że dobrym pomysłem jest agrest – wspomina Piotr Piłat.

Agrest wymaga cierpliwości

Pierwsze zaskoczenie przyszło jednak szybko. Jeżeli ktoś zakłada plantację agrestu, musi liczyć się z tym, że to nie jest porzeczka. W czwartym roku nie urośnie nam na wysokość półtora czy dwóch metrów, jak na przykład ‘Tisel’. Tutaj musimy trochę poczekać – mówi plantator. 

Przykładem jest tutaj kwatera odmiany ‘Makurines’, założona w 2020 roku. Po sześciu latach krzewy bez nawadnianie, osiągły około 1,2–1,4 m wysokości. Zdaniem producenta nawadnianie mogłoby przyspieszyć rozwój roślin i wejście plantacji w pełnię owocowania, ale agrest pozostaje gatunkiem wymagającym znacznie więcej cierpliwości, niż początkowo zakładano. 

Ciężko mi powiedzieć, czy jeszcze raz bym się w to bawił. Wolałbym, żeby krzewy agrestu rosły jest porzeczka. Taką miałem nadzieję, zakładające plantacje tego gatunku. W przypadku tego gatunku trzeba być jednak cierpliwym – podsumowuje.

Kiedy zaczyna się opłacalność agrestu?

Największym problemem w pierwszych latach okazała się jednak nie sama siła wzrostu, lecz pogoda. Od 2017 roku plantacje regularnie doświadczały wiosennych przymrozków. Jak wspomina Piotr Piłat, zdarzyły się dwa sezony, kiedy kombajn w ogóle nie wyjechał w pole, ponieważ praktycznie nie było czego zbierać.

Dopiero ostatnie sezony zaczęły przynosić dodatni wynik.

Szczerze mówiąc, dopiero od ubiegłego roku są z tego jakieś zyski. Nie można jednak powiedzieć, że są duże. W ubiegłym roku zebraliśmy po 3 tony z hektara i w tym roku również – mówi producent. 

W obecnym sezonie ceny agrestu przeznaczonego do przetwórstwa zaczynały się – według relacji plantatora – w okolicach 4 zł/kg, a pod koniec zbiorów dochodziły do około 5 zł/kg. Przy plonie 3 t/ha pokazuje to, dlaczego producent z dużą ostrożnością mówi o ekonomice tej uprawy. Choć jak informuje, są gospodarstwa, gdzie udało się zebrać znacząco więcej z hektara i tam wynik ekonomiczny jest oczywiście zdecydowanie lepszy.

Kilkuletnia plantacja agrestu
Kilkuletnia plantacja agrestu

Agrest ma jednak ważną zaletę – termin zbioru

W gospodarstwie dysponującym kombajnem, agrest może mieć inne znaczenie niż jako samodzielna uprawa. Jego zaletą jest wcześniejszy termin dojrzewania, dzięki któremu można lepiej wykorzystać maszyny i rozłożyć zbiory różnych gatunków w czasie.

To jest dobry pomysł na rozciągnięcie zbiorów. Jeżeli ktoś ma kombajn porzeczkowy, a dzisiaj jest coraz większy problem z ludźmi i przechodzi się na zbiór maszynowy, agrest jest dobrą alternatywą, żeby rozłożyć zbiór w czasie – ocenia Piotr Piłat. 

W takim modelu gospodarstwa można rozpocząć sezon od agrestu czy innych wcześnie dojrzewających gatunków, a następnie przejść do porzeczek. Pozwala to efektywniej wykorzystać kosztowny kombajn i ograniczyć spiętrzenie prac.

Trzy odmiany. Która najlepiej radzi sobie z mączniakiem?

W gospodarstwie uprawiane są trzy odmiany agrestu: ‘Makurines’, ‘Kamieniar’ i ‘Puszkiński’. Jednym z najważniejszych kryteriów ich oceny jest podatność na mączniaka.

To właśnie choroby grzybowe plantator wskazuje jako jeden z największych problemów w produkcji agrestu. W przypadku porzeczek poważnym zagrożeniem jest wielkopąkowiec porzeczkowy, natomiast w agreście szczególnej uwagi wymaga ochrona przed mączniakiem.

Jeżeli mączniak wejdzie na plantację, mamy problem, bo owoc staje się niesprzedawalny – podkreśla producent. 

Ciekawie prezentuje się pod tym względem ‘Kamieniar’. W gospodarstwie pozostawiono około 10-arową kwaterę doświadczalną, na której od dwóch lat sprawdzana jest możliwość prowadzenia roślin w kierunku produkcji ekologicznej.

Doświadczenia są naprawdę na plus. Jeżeli ktoś myśli o ekologii, może zastanowić się nad odmianą ‘Kamieniar’ – mówi Piotr Piłat.

Znacznie gorzej plantator ocenia ‘Puszkińskiego’, który jest mocno porażany przez mączniaka, również na owocach. W przypadku ‘Makurinesa’ objawy obserwowane są natomiast bardziej na liściach niż na samych owocach. 

Mróz, a później 40°C. Produkcja deserowa przepadła

Sezon 2026 szczególnie dobrze pokazuje ryzyko związane z produkcją agrestu bez osłon. W kwietniu temperatura na plantacji spadła do około –7,5°C. Silne mrozy występowały przez dwa dni.

Część ocalałych owoców plantator chciał pozostawić do sprzedaży deserowej. Później przyszła jednak fala ekstremalnych upałów.

Owoc się po prostu ugotował, jakby był w garnku na kompot. Było 40°C w cieniu, a na słońcu może i 60°C. To załatwiło deserowy zbiór agrestu – opisuje producent. 

Do tego dochodzi grad. Omawiana plantacja została nim uszkodzona już dwukrotnie – w 2021 i 2025 roku.

Taki mamy interes pod chmurką. Coraz ciężej jest wyprodukować coś bez osłon – przyznaje Piotr Piłat. Jego zdaniem jednym z kierunków dla producentów zainteresowanych rynkiem deserowym mogłaby być produkcja agrestu pod osłonami, także w formie piennej. 

A co z porzeczką? „Nie sadzić tylko dlatego, że sąsiad ma”

Plantator z podobną ostrożnością patrzy obecnie na rozwój produkcji porzeczek. Jego zdaniem wysoka cena w jednym sezonie nie powinna być impulsem do gwałtownego zwiększania areału.

W 2026 roku przez dłuższy czas cena czarnej porzeczki utrzymywała się w okolicach 4 zł/kg, co – jak ocenia – przy tegorocznych warunkach nie było satysfakcjonującym poziomem. Szczególnie ucierpiała odmiana ‘Tisel’. Kończący się sezon, i możliwość sprzedania ostatnich owoców powyżej 10 zł/ka, a nawet 13 zł/kg, jest oczywiście niezwykle zachęcająca, ale w ocenie plantatora jest to raczej poziom spekulacji cenowych, który przyczynia się do niekontrolowanego wzrostu nasadzeń i załamania cen w kolejnych latach. Tak przynajmniej było w przeszłości.

Plantator zwraca również uwagę na dużą liczbę nowych nasadzeń porzeczek. Jego zdaniem rozsądniejszym rozwiązaniem jest sukcesywne odnawianie istniejącego areału niż jego gwałtowne zwiększanie.

Jeżeli ktoś ma 10 hektarów i widzi, że plantacja się starzeje, to w zamian za dwa skasowane hektary niech posadzi następne. Nie tak, że ma 10 ha i sadzi kolejnych 10 ha, bo to naprawdę może zepsuć rynek – przestrzega. 

Problemem może być również coraz mniejsza liczba dostępnych środków ochrony roślin oraz brak doświadczenia części osób decydujących się na nowe nasadzenia.

Nie sztuką jest posadzić

Doświadczenia gospodarstwa z Karczmisk prowadzą do dość jednoznacznego wniosku: zarówno w przypadku agrestu, jak i porzeczki decyzja o założeniu plantacji nie powinna wynikać wyłącznie z aktualnej ceny owoców czy obserwowania wyników innych gospodarstw.

Znaczenie mają technologia, odpowiedni materiał szkółkarski, możliwości ochrony, dostęp do kombajnu, przebieg pogody i przede wszystkim perspektywa rynku za kilka lat.

Piotr Piłat mocno podkreśla także znaczenie jakości sadzonek. W gospodarstwie wykorzystywany jest kwalifikowany materiał szkółkarski. Plantator ma również kwaterę założoną z materiału pochodzącego bezpośrednio z plantacji i, jak zaznacza, różnice w wielkości krzewów oraz liczbie owoców są wyraźne. 

– Nie jest problemem dużo nasadzić. Trzeba zrobić to z głową, żeby były z tego jakiekolwiek zyski.










Poprzedni artykułAnaliza składników pokarmowych gleby na poziomie laboratoryjnym na miejscu. Przywieź próbki gleby na Borówkowe Factory i Malinowe Factory 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj