Strona główna aktualności Zbiory malin jesiennych trwają. Teraz nie można odpuścić ochrony owoców

Zbiory malin jesiennych trwają. Teraz nie można odpuścić ochrony owoców

Enrosadira malina
Enrosadira


Monitoring plantacji, 14.09.2026 r.

Niebawem rozpocznie się kalendarzowa jesień, nic więc dziwnego, że na plantacjach malin jesiennych trwają zbiory. W wielu gospodarstwach wciąż jednak nie mogą się one na dobre rozkręcić. Tymczasem zmieniająca się pogoda przynosi kolejne zagrożenia. Coraz większej uwagi wymagają muszka plamoskrzydła i szara pleśń, ale trzeba również zadbać o zdrową masę liściową i właściwe żywienie roślin na finiszu sezonu.

O czym nie zapominać? Muszka plamoskrzydła

Na krzewach jest coraz więcej dojrzewających owoców, a wraz z nimi pojawiają się problemy ze szkodnikami typowymi dla okresu zbiorów. Jednym z najważniejszych jest muszka plamoskrzydła (Drosophila suzukii).

W ostatnich latach właśnie późne lato i początek jesieni były okresem, kiedy zagrożenie ze strony tego szkodnika wyraźnie wzrastało. Tak jest również teraz. Z zachodniej i południowej części kraju docierają informacje o lokalnym pojawianiu się muszki plamoskrzydłej, przede wszystkim na plantacjach malin i borówek.

Silne letnie upały nie były optymalnym okresem dla rozwoju tego szkodnika. Teraz sytuacja się zmienia. Temperatury są bardziej umiarkowane, noce pozostają stosunkowo ciepłe, a po ostatnich opadach wzrosła wilgotność powietrza. Takie warunki sprzyjają aktywności i rozwojowi D. suzukii.

Nie można więc tego zagrożenia bagatelizować. Podstawą powinien być obecnie regularny monitoring plantacji.

Jeżeli sytuacja tego wymaga i pozwalają na to terminy zbiorów oraz okres karencji zarejestrowanego preparatu, można rozważyć wykonanie zabiegu. Bardzo ważnym elementem ograniczania zagrożenia pozostaje jednak także częstotliwość zbiorów. Owoce powinny być zdejmowane regularnie, możliwie wcześnie po osiągnięciu dojrzałości zbiorczej, bez pozostawiania na krzewach owoców przejrzałych i miękkich. Ważne jest również usuwanie owoców uszkodzonych i przejrzałych.

Ciągła wilgoć – trzeba pilnować szarej pleśni

W powietrzu coraz wyraźniej czuć jesień, szczególnie wieczorami i o poranku. Nie jest jeszcze zimno, ale gdy tylko znika słońce, bardzo szybko wzrasta wilgotność. Rano krzewy bywają wręcz mokre.

W takich warunkach ponownie bardzo ważnym problemem staje się szara pleśń. Jej skutków nie zawsze widać podczas zbioru. Owoce mogą wyglądać prawidłowo, a problemy ujawniają się dopiero po kilku lub kilkunastu godzinach – już w opakowaniu, podczas przechowywania czy obrotu handlowego.

W sezonie, w którym dobrej jakości maliny osiągają wysokie ceny, na takie straty szczególnie trudno sobie pozwolić.

Przed spodziewanymi opadami lub po nich, jeżeli sytuacja na plantacji uzasadnia wykonanie zabiegu, trzeba przede wszystkim dopasować ochronę do rytmu zbiorów i okresu karencji.

Jedną z możliwości jest Puenta 62,50 WG, zarejestrowana w malinie m.in. przeciwko szarej pleśni. Trzeba jednak pamiętać, że w jej przypadku obowiązuje 7-dniowy okres karencji, co przy intensywnie prowadzonych zbiorach mocno ogranicza możliwość zastosowania.

Łatwiejszy do wpasowania pomiędzy kolejne zbiory może być Klapton 33 WG, dla którego okres karencji w malinie wynosi 3 dni. Każdy zabieg powinien być oczywiście wykonany zgodnie z aktualną etykietą środka.

Co wykorzystać, gdy zbiory są intensywne?

Tam, gdzie owoce zbierane są bardzo często, szczególnego znaczenia nabierają rozwiązania, które można wpasować pomiędzy kolejne terminy zbiorów.

Jedną z możliwości są środki zawierające laminarynę, której działanie polega na uruchamianiu naturalnych mechanizmów odporności roślin. W przypadku zarejestrowanych w malinie preparatów opartych na tej substancji można je wykorzystać również w strategii ochrony przed szarą pleśnią.

Kolejną możliwością jest zastosowanie zarejestrowanych środków opartych na wodorowęglanie potasu. Oczywiście zawsze zgodnie z zakresem określonym w aktualnej etykiecie.

Warto również sięgnąć po produkt Bakto G-STOP, zawierający bakterie z rodzaju Bacillus w formie przetrwalników. Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że nie jest to fungicyd ani zarejestrowany środek do zwalczania szarej pleśni. Jest to produkt mikrobiologiczny wspomagający prawidłowy rozwój roślin, rekomendowany przez producenta również do stosowania w malinie.

Na finiszu sezonu jest więc kilka możliwości działania, ale trzeba je dobierać przede wszystkim do presji chorób, aktualnej pogody oraz częstotliwości zbiorów.

Nie można odpuszczać zdrowotności liści

Nie tylko szara pleśń zaczyna sprawiać problemy. Na plantacjach coraz wyraźniej zaznacza się również rdza maliny.

Przy umiarkowanych temperaturach i utrzymującej się wysokiej wilgotności choroba może szybko postępować, prowadząc do uszkodzenia i przedwczesnej utraty powierzchni asymilacyjnej.

A zdrowych liści potrzebujemy właśnie teraz. To one są „fabryką” asymilatów wykorzystywanych do wzrostu i dojrzewania kolejnych owoców. Jeżeli rośliny przedwcześnie stracą znaczną część aparatu asymilacyjnego, trudno będzie wykorzystać potencjał owoców, które nadal pozostają na pędach.

Dlatego również na końcowym etapie zbiorów nie można odpuszczać utrzymania zdrowej i aktywnej masy liściowej.

Na finiszu nawożenie już tylko w konkretnym kierunku

W pełni sezonu dużo mówi się o kompleksowym żywieniu malin. Na finiszu priorytety są już jednak inne. Nie chodzi o dalsze pobudzanie roślin do intensywnego wzrostu wegetatywnego, lecz przede wszystkim o dokończenie plonu oraz utrzymanie odpowiedniej jakości i trwałości owoców.

W nawożeniu dolistnym można więc koncentrować się przede wszystkim na rozwiązaniach ukierunkowanych na utrzymanie jakości i trwałości zbieranych owoców. Jednym z nich może być Fruit Ca – nawóz wapniowy z borem, bazujący na mrówczanie wapnia, rekomendowany przez producenta również do stosowania w malinach.

Inną możliwością są produkty z linii NanoActive, w tym NanoActiveForte, który oprócz wapnia dostarcza także azot i potas. Dobór produktu i dawki powinien być dostosowany do kondycji roślin i aktualnych potrzeb plantacji.

Uzupełnieniem takich zabiegów może być Krzemian, zawierający łatwo przyswajalny krzem w postaci kwasu ortokrzemowego oraz mikroelementy. Na finiszu zbiorów wykorzystanie krzemu może być elementem strategii ukierunkowanej na utrzymanie dobrej kondycji roślin i jakości owoców.

Również w fertygacji na tym etapie nie ma już potrzeby intensywnego nawożenia azotowego, które mogłoby niepotrzebnie pobudzać wzrost wegetatywny.

Nie ma także uzasadnienia dla nadmiernego zwiększania dawek wapnia z myślą wyłącznie o poprawie jędrności dojrzewających owoców. Wapń pobierany przez korzenie pozostaje potrzebny roślinie, jednak jego transport do owoców jest ograniczony.

Na finiszu większego znaczenia nabiera natomiast właściwe zaopatrzenie roślin w potas, związany m.in. z transportem asymilatów, gospodarką wodną oraz wzrostem i dojrzewaniem owoców.

A właśnie tempo dojrzewania jest obecnie jednym z problemów na wielu plantacjach. Zbiory już trwają, ale w wielu gospodarstwach wciąż nie osiągnęły oczekiwanej dynamiki.

Teraz liczy się każdy dobry owoc

Końcówka produkcji malin jesiennych może w tym roku okazać się bardzo cenna. Dlatego nie jest to moment na pozostawienie plantacji samej sobie.

Monitoring muszki plamoskrzydłej, ochrona owoców przed szarą pleśnią, utrzymanie zdrowej masy liściowej, regularny zbiór oraz właściwie ukierunkowane nawożenie mogą zdecydować o tym, ile dobrej jakości malin uda się jeszcze zebrać.

Dużo będzie zależało od przebiegu pogody w kolejnych tygodniach – temperatur nocnych, wilgotności, opadów i tego, jak długo utrzymają się warunki pozwalające na wzrost i dojrzewanie kolejnych partii owoców.

Partnerem monitoringu plantacji są firmy Chemirol i Invigo











Poprzedni artykułCadenza w Hornigach po trudnym sezonie. Mateusza zdradza jaki był faktyczny plon!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj