poniedziałek, 04 maj 2026


Strona główna aktualności Plantatorzy borówki – bez paniki. Dezinformacja może zaszkodzić bardziej niż przymrozki

Plantatorzy borówki – bez paniki. Dezinformacja może zaszkodzić bardziej niż przymrozki



Miniony tydzień przyniósł falę silnych przymrozków, które objęły praktycznie cały obszar Polski. W wielu regionach temperatury spadały nawet do –8, a lokalnie –9°C, a co szczególnie niepokojące – utrzymywały się przez długi czas, nawet od 7 do 10 godzin. Nie ulega wątpliwości, że zjawiska te miały wpływ na uprawy jagodowe, w tym na plantacje borówki. Jednak pojawiające się w przestrzeni publicznej informacje o rzekomym zniszczeniu nawet 100% plonów mogą być nie tylko przedwczesne, ale i szkodliwe dla całej branży.

Konsekwencje przymrozków 26-30 kwietnia 2026

Sezon borówkowy 2026 rozpoczyna się w atmosferze niepewności. W czasie wystąpienia przymrozków rośliny znajdowały się głównie w fazie rozwijających się kwiatostanów (tzw. „szyszki”), o różnym stopniu zaawansowania. Choć w niektórych gospodarstwach widoczne są poważne uszkodzenia – włącznie z przemarznięciem wszystkich pąków – nie jest to obraz reprezentatywny dla całego kraju.

Warto pamiętać, że borówka wysoka posiada stosunkowo dużą zdolność regeneracji. Rozwój pąków kwiatowych przebiega stopniowo – obok już rozwijających się, są także takie, które dopiero zaczynają pękać. To właśnie z tych późniejszych pąków wciąż istnieje szansa na uzyskanie plonu.

Jak podkreślają sami plantatorzy, na rzetelną ocenę strat jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Kluczowy będzie przebieg kwitnienia – jego intensywność, jakość kwiatów oraz stopień uszkodzenia organów generatywnych, takich jak pylniki i słupki. Istotne będzie również to, czy rośliny będą zdolne do produkcji nektaru, a tym samym przyciągania zapylaczy.

Nie można też zapominać o dalszym etapie – zapyleniu i zawiązywaniu owoców. Doświadczenia z poprzednich lat pokazują, że nawet jeśli owoce formują się z uszkodzonych pąków, często nie kontynuują wzrostu lub przedwcześnie opadają. Dlatego rzeczywisty poziom strat będzie można ocenić dopiero w czerwcu, po zakończeniu kwitnienia i na początku wzrostu zawiązków.

Borówki w trakcie przymrozków były w takiej fazie rozwojowej, która daje jeszcze nadzieję na utrzymanie owoców

Dlaczego więc dezinformacja jest tak niebezpieczna?

Historia pokazuje, że pochopne komunikaty o dużych stratach mogą prowadzić do poważnych konsekwencji rynkowych. Odbiorcy, obawiając się braku dostępności owoców, zabezpieczają dostawy w innych krajach – takich jak Ukraina, Rumunia czy Serbia. W efekcie, gdy okazuje się, że polska produkcja jednak jest dostępna, rynek bywa już zakontraktowany gdzie indziej.

Dlatego dziś, bardziej niż kiedykolwiek, potrzebna jest rozwaga i odpowiedzialność w komunikacji. Zamiast spekulacji – rzetelna obserwacja. Zamiast emocji – analiza.

Najbliższe tygodnie będą kluczowe. To wtedy okaże się, jak rośliny zareagują na stres przymrozkowy, jak przebiegnie kwitnienie oraz czy warunki pozwolą na skuteczne zapylenie i rozwój owoców.

Przed branżą trudny i nerwowy okres, ale warto zachować chłodną głowę. Czasami lepszym rozwiązaniem niż szybki komentarz jest powściągliwość – szczególnie wtedy, gdy stawką jest stabilność całego rynku.

W kolejnych tygodniach kluczowe będzie również wspieranie roślin w regeneracji oraz działania poprawiające efektywność zapylenia. O tych aspektach będziemy Was informować na bieżąco – bo to one mogą realnie wpłynąć na końcowy wynik sezonu.













Poprzedni artykułPrzymrozki na plantacjach malin – polecane programy regeneracji

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj