Na plantacjach porzeczek dobre zapylenie kwiatów decyduje o wielkości i jakości plonu. Tymczasem kwiaty porzeczek same w sobie nie są zbyt atrakcyjne dla zapylaczy. Jak zatem zwabić i zatrzymać je na plantacjach? Co robić gdy już zaczynają pojawiać się mszyce i konieczne jest zwalczanie. Zapraszamy na poradnikowy materiał przygotowany wspólnie z Markiem Sidorem z firmy Procam Polska oraz Barbara Błaszczyk z ICB Pharma.
Zapylenie porzeczek – realny problem w praktyce
Porzeczka nie jest rośliną szczególnie atrakcyjną dla pszczół, a okres jej kwitnienia często pokrywa się z intensywnym kwitnieniem rzepaku czy drzew pestkowych. W efekcie owady zapylające wybierają bardziej konkurencyjne źródła pożytku.
W praktyce oznacza to gorsze zapłodnienie kwiatów, nierównomierne zawiązywanie owoców oraz występowanie tzw. „przestrzeleń” w gronach. To właśnie na tym etapie bardzo często „gubi się” potencjał plonotwórczy plantacji.
Jak skutecznie poprawić zapylenie?
W takich warunkach coraz większe znaczenie ma aktywne przyciąganie zapylaczy na plantację. Zastosowanie preparatów zapachowych, takich jak Biopolin, pozwala zwiększyć liczbę odwiedzin nie tylko pszczół, ale również trzmieli oraz dzikich zapylaczy, w tym murarek.
Kluczowe znaczenie ma termin zabiegu. Preparat należy zastosować w momencie, gdy około 20–30% kwiatów jest już otwartych. Tylko wtedy owady, które zostaną przywabione, znajdą realny pożytek i pozostaną na plantacji. Zbyt wczesna aplikacja znacząco ogranicza skuteczność działania.
Istotną zaletą tego rozwiązania jest technologia mikrokapsułkowania substancji zapachowych, dzięki której preparat działa nawet przez 2–3 tygodnie. Stopniowe uwalnianie zapachu sprawia, że zapylacze są przyciągane przez dłuższy czas, co poprawia efektywność zapylenia w całym okresie kwitnienia.
W praktyce przekłada się to na lepsze zapłodnienie kwiatów, bardziej wyrównane grona oraz stabilniejsze zawiązanie owoców, szczególnie w trudnych warunkach pogodowych.
Mszyce w porzeczkach – kiedy reagować?
Równolegle z problemem zapylenia na plantacjach pojawia się presja mszyc. Pierwsze kolonie mogą być widoczne już na początku sezonu, a ich szybki rozwój stanowi realne zagrożenie dla młodych przyrostów i zawiązków.
Warto zwrócić uwagę na naturalne sygnały obecności szkodników. Pojawienie się biedronek często świadczy o tym, że mszyce już zasiedliły rośliny. Choć organizmy pożyteczne wspierają ograniczanie populacji, w wielu przypadkach konieczna jest interwencja.

Fizyczne zwalczanie szkodników jako alternatywa
W obliczu ograniczeń w ochronie chemicznej coraz większego znaczenia nabierają preparaty działające mechanicznie, takie jak Siltac. Ich działanie polega na tworzeniu cienkiej powłoki polimerowej, która oblepia szkodniki, unieruchamia je i prowadzi do ich eliminacji.
Skuteczność tego typu zabiegów zależy jednak w dużym stopniu od techniki wykonania. Kluczowe jest bardzo dokładne pokrycie roślin cieczą roboczą, ze szczególnym uwzględnieniem spodniej strony liści, gdzie najczęściej żerują mszyce i przędziorki. Równie istotne jest zapewnienie warunków sprzyjających szybkiemu wysychaniu cieczy – brak opadów oraz odpowiednia temperatura znacząco zwiększają efektywność zabiegu.
Rozwiązanie to może być z powodzeniem stosowane także w okresie kwitnienia, przy zachowaniu odpowiednio obniżonego stężenia, co pozwala jednocześnie ograniczać populację wielkopąkowca w czasie jego migracji.
Lustracja plantacji podstawą decyzji
Niezależnie od zastosowanej strategii, kluczowym elementem pozostaje regularna lustracja plantacji. To ona pozwala właściwie ocenić poziom zagrożenia, dobrać optymalny moment zabiegu i uniknąć niepotrzebnych kosztów.
W praktyce najlepsze efekty przynosi połączenie działań wspierających zapylenie z wczesną reakcją na pojawiające się szkodniki. Takie podejście pozwala nie tylko poprawić zawiązywanie owoców, ale również utrzymać zdrowotność roślin w warunkach ograniczonej dostępności tradycyjnych środków ochrony.
Materiał powstał w ramach projektu „Porzeczka 2026” we współpracy z firmą BIO-GEN, Procam i ICB PHARMA




















