Sezon 2025 zapisze się w pamięci wielu plantatorów borówki jako jeden z najtrudniejszych pod względem walki z przymrozkami. Na plantacji dr. Pawła Krawca w Karczmiskach zjawisko to pojawiało się regularnie od połowy kwietnia aż do końca kwitnienia, czyli praktycznie przez cały maj. Łącznie przymrozki wystąpiły tam osiem razy, a każda taka noc oznaczała stres, czuwanie i konieczność podejmowania szybkich decyzji. Są jednak rozwiązania, które mogą ułatwić monitoring plantacji i jej ochronę.
Dr Paweł Krawiec zwrócił uwagę, że 2025 rok pokazał ogromną skalę zjawiska również w szerszej perspektywie. Jak wskazał, jedna z plantacji borówkowych w Polsce odnotowała ponad 25 przymrozków w ciągu trzydziestu majowych dni. Tak częste spadki temperatury sprawiły, że czujność musiała być utrzymywana bez przerwy, a każda noc stawała się potencjalnym zagrożeniem dla kwiatów i młodych zawiązków owoców.
Gospodarz Borówkowego Factory podkreślił, że kluczowe w takich sytuacjach jest nie tyle śledzenie komunikatów pogodowych dla regionu, ile informacji pochodzących z własnej plantacji. Przymrozek może wystąpić lokalnie, nawet wtedy, gdy w okolicznych miejscowościach temperatura nie spada poniżej zera. Niewielkie różnice w ukształtowaniu terenu, ekspozycji kwater czy kierunku spływu zimnego powietrza sprawiają, że to, co dzieje się na kilku hektarach plantacji, często odbiega od prognoz regionalnych. Dlatego właśnie szybka i precyzyjna informacja z miejsca, gdzie rosną rośliny, staje się decydująca.
Taką rolę pełni czujnik mrozu firmy Weenat. Jego konstrukcja oparta jest na prostym, ale niezwykle skutecznym pomiarze temperatury mokrej i suchej. Termometr owinięty materiałem nasączonym wodą z niewielką ilością alkoholu odwzorowuje proces parowania, a tym samym realne warunki oddziaływania zimna na rośliny. Czujnik umieszczany jest na wysokości pąków, najlepiej po stronie zachodniej lub północnej krzewu, aby uniknąć zafałszowań wynikających z działania porannego słońca.

Jak wyjaśnił reprezentujący firmę Weenat Olivier Vasseur, praca tego urządzenia opiera się na bardzo dynamicznym systemie zbierania danych. Pomiar wykonywany jest każdej minuty, a co pięć minut czujnik wysyła pakiet zawierający najniższą wartość z tego okresu. Dane trafiają na serwer, gdzie są natychmiast porównywane z ustawieniami alarmowymi przypisanymi do konkretnej plantacji. Jeśli plantator ustawi alarm na wartości +2 stopnie Celsjusza, a czujnik zarejestruje temperaturę mokrą na poziomie 1,9 stopnia, system automatycznie uruchomi powiadomienia – takie, które sam plantator wybierze.
Najczęściej wybieraną formą alarmu jest połączenie telefoniczne. W okresie przymrozków, kiedy codzienne czuwanie i brak snu są dla producentów wyjątkowo obciążające, ryzyko przegapienia nagłego spadku temperatury jest bardzo wysokie. Telefoniczny alarm działa do momentu, aż użytkownik odbierze, dzięki czemu nawet podczas krótkiej drzemki czy odpoczynku w domu plantator nie traci kontroli nad sytuacją. System dzwoni do skutku po to, by w porę uruchomić działania ratunkowe lub po prostu podjąć decyzję o wyjściu na plantację.
Równie ważna jak sama reakcja na zagrożenie jest możliwość… spokojnego snu. W nocy bez przymrozku czujnik przejmuje czuwanie, a producent może odpocząć bez obaw, że coś wymknie się spod kontroli. To odciąża fizycznie i psychicznie, a jednocześnie zwiększa skuteczność działań ochronnych podczas kolejnych nocnych spadków temperatury.
Olivier Vasseur dodał, że na tle całego gospodarstwa jest to stosunkowo niewielki wydatek, który zwraca się bardzo szybko. Jedna niespodziewana noc z przymrozkiem może bowiem przynieść straty wielokrotnie przewyższające koszt czujnika. Dlatego w jego opinii jest to jedna z najbardziej opłacalnych inwestycji dokonanych na plantacji z myślą o sezonie 2026.
Więcej o czujniku dowiecie się z materiału wideo, który dla Was przygotowaliśmy. Ekspertów firmy Weenat będzie można także spotkać podczas tegorocznych targów TSW16, które odbędą się 23-24 stycznia w Kielcach.

















