Szanse i zagrożenia (cz. I) – pozostałości i jakość owoców

Problem z pozostałościami pestycydów w owocach omówił Waldemar Żółcik z Unii Owocowej

Organizatorzy konferencji pt. Zagrożenia w polskim sadownictwie i sposoby ich złagodzenia, odbywającej się na UP w Lublinie 22 marca postawili sobie za cel omówienie, ważnych i jak się okazuje trudnych problemów jakie dotykają sadowników. Główne zagadnienia konferencji koncentrowały się wokół jabłek, jednak kilka z przygotowanych prezentacji dotyczyło również roślin jagodowych o czym napiszemy w kolejnej części relacji z tego wydarzenia.

Dr Tomasz Lipa, prezes TRSK

Dr Tomasz Lipa, prezes Towarzystwa Rozwoju Sadów Karłowych (główny organizator konferencji) za konieczne uważa przestrzeganie zaleceń dotyczących stosowania środków ochrony roślin w uprawach sadowniczych. W przeciwnym razie mogą pojawiać się problemy z pozostałościami, które mogą na wiele lat wykluczyć możliwość sprzedawania owoców na międzynarodowych rynkach. Do problemu pozostałości w owocach odniósł się również Waldemar Żółcik z Unii Owocowej. Jak informował w minionym roku zauważono pewien problem z pozostałościami, dlatego przed nadchodzącym sezonem należy bardzo poważnie podejść do tego tematu, a ochronę prowadzić zgodnie z aktualnymi zaleceniami, gdyż nawet jedna, niewielka partia owoców może doprowadzić do poważnych problemów z eksportem owoców lub warzyw i zepsuć relacje handlowe z odbiorcami, a nawet i krajem na wiele lat. Polska to lider w produkcji jabłek, ale niestety nie do końca lubiany z uwagi na brak stabilności rynkowej. Trzeba zdawać sobie sprawę, z tego, że już nie uda się odbudować silnej pozycji polskich jabłek w Rosji, dlatego trzeba szukać takich rynków, które pozwolą zagospodarować owoce. Ważne są różnego rodzaju projekty jak chociażby jabłka dwuklorowe, który z powodzeniem udało się zrealizować w Chinach. Dwa lata pracowano aby otworzyć chiński rynek i to się udało, Jednak w tym roku z uwagi na wysokie ceny polskich jabłek eksport nie był tam realizowany. W tym sezonie są jednak na to szanse i trzeba się poważnie przygotować do tego, tak aby polskie owoce były najwyższej jakości, nie tylko tej zewnętrznej, ale również wewnętrznej.

Trzeba się również liczyć z rosnącymi wymaganiami sieci handlowych, które mają coraz wyższe wymagania, również jeśli chodzi o pozostałości. Wiele sieci handlowych wymaga, aby oferowane przez nie owoce miały maksymalnie 4 substancje aktywne. Pojawia się również idea rolnictwa zrównoważonego, a jego podstawą jest Integrowana Ochrona. Trzeba o tym pamiętać i tym się szczycić w eksporcie owoców na wiele rynków zagranicznych w tym m.in chiński.

To od nas dzisiaj zależy, czy będziemy bękartem na rynku, czy najbardziej poszukiwanym dostawcą owoców. Pamiętajmy, że mamy tą szansę i musimy robić wszytko aby ją dobrze wykorzystać – mówił W. Żółcik.

Ekonomia coraz ważniejsza

Jak informował dr Tomasz Lipa, coraz więcej grup i organizacji producentów dostrzega konieczne do realizowania działania, które pozwolą dostosować się im do rosnących wymagań rynku. Jednym z takich działań jest ich integracja, co już realizowane jest przez firmę LubApple, która zrzeszyła 5 grup. Ważne są również działania na rynku wewnętrznym, w tym promocja spożycia jabłek, gdyż w ich przypadku w ostatnim czasie obserwuje się malejącą konsumpcję.

Prof. dr hab. Eberhard Makosz, TRSK

O tym jakie działania są ważne do podejmowania przez sadowników informował prof. dr hab. Eberhard Makosz z TRSK. W przypadku jabłek, jeśli ich produkcja przekraczała w mininych latach 4 mln ton, tylko około 25% owoców udawało się sprzedać po opłacalnych dla sadowników cenach. Jednak już przy zbiorach 2,9 mln opłacalna była produkcja wszystkich jabłek. Niestety w normalnym roku ponad 55% jabłek przeznaczane jest do przetwórstwa poniżej kosztów ich produkcji. Ostatnie lata pokazują dobitnie, że przekroczenie możliwości produkcyjnych negatywnie wpływa na produkcję, a obserwowany potencjał produkcyjny zbliżający się do 5 mln będzie skutkował pogarszaniem się opłacalności.

Profesor Makosz zwracał uwagę również na koszty robocizny i jeśli te w Polsce wyniosą 3,5 do 4,8 euro nasz kraj może liczyć na większą liczbę pracowników z Ukrainy, którzy wówczas chętniej do nas przyjadą niż na Zachód Europy. Te rosnące koszty pracy można zniwelować wyższymi plonami lepszej jakości owoców. Niestety przy obecnym wynagrodzeniu około 10 zł/godzinę i plonach przekraczających w skali kraju 4,0 mln ton mogą być problemy z zerwaniem wszystkich owoców w optymalnym czasie – mówił prof. Makosz.

Jednym z zagrożeń, jest także rosnąca produkcja owoców na Ukrainie, gdzie silnie rozwija się produkcja jabłek. Tam z uwagi na wciąż małą wewnętrzną konsumpcje, i trudności z eksportem już pojawiają się problemy ze sprzedażą owoców. Według prof. Makosza, patrząc na te aspekty, można sądzić, że kraj ten jeszcze przez około 5 lat nie powinna stanowić dużego zagrożenia dla polskich sadowników.

Bezwzględną szansą dla polskich sadowników jest produkcja wysokiej jakości owoców. Tymczasem polskie jabłka są cały czas najtańsze na międzynarodowych rynkach, czasami nawet o połowę. Do głównych przyczyn można zaliczyć: niską jakość, wysoki udział odmian o niskiej wartości handlowej, eksport do krajów z niskimi cenami, polsko-polska konkurencja, zagraniczni pośrednicy. Dlatego trzeba zastanowić się co robić dalej: czy produkować dużo i tanio? Większość krajów wybrało inną drogę, jednak nasze niskie ceny stawiają nas za konkurencyjnego dostawcę owoców. Duże zbiory jabłek w Polsce zahamowały wzrost produkcji w krajach Zachodniej Europy, a także do poniesienia u nich wymagań jakościowych. Równocześnie spada w Polsce spożycie jabłek na mieszkańca – jeszcze nie tak dawno wynosiło 20 kg/osobę/rok, a ocenie szacuje się na około 15 kg/osobę/rok. Spadek spożycia spowodowany jest m.in. konkurencyjną ofertą ze strony owoców południowych, przy często nie najlepszej jakości polskich jabłek. Dlatego trzeba zdać sobie sprawę z tego, że konsument przede wszystkim patrzy na jakość, a cena jest na drugim etapie. Cały czas zbyt dużo jest w sprzedaży miękkich i niesmacznych owoców. Warto naśladować działania realizowane przez firmy Rajpol, LubApple czy Jabłko Grójeckie.

Hasło masa to kas już nie jest aktualne – obecnie jakość to kasa i aby prowadzić opłacalną produkcję trzeba być specjalistą. Jest wiele zagrożeń, trzeba je poznawać, nie wolno ich lekceważyć i podejmować działania, które pomogą je zrównoważyć, czy też przezwyciężyć. Polska produkcja jabłek ma duży wpływ na produkcję tych owoców w wielu krajach europejskich. Korzystniejsze może okazać się również obniżenie plonów. Jeśli uda się zrealizować te cele i utrzymać plony jabłek na poziomie 50 t/ha, można patrzeć z optymizmem na przyszłość polskiego sadownictwa. – mówił prof. E. Makosz.

Niestety, nie zawsze z tą jakością jest już tak dobrze o czym informował Zbigniew Chołyk z firmy LubApple, którego wystąpienie pokazuje realne problemy wielu polskich grup i obnaża ich problemy. Zainteresowanych tym wystąpieniem odsyłam na kanał filmowy portalu e-sadownictwo.pl