Pseudodobry rok dla producentów malin

jagodnik.pl, zbiory owoców, zbiory truskawek, zbiory porzeczek, zbiory malin,

Patrząc na ceny malin przemysłowych jakie otrzymują producenci, którzy zbierają jeszcze owoce odmian owocujących na jednorocznych pędach, wydawać by się mogło, że ceny są rekordowo wysokie. O opłacalności produkcji decydują jeszcze jednak plony, które w tym roku będą bardzo niskie.

Przemysłowe

Lubelszczyzna – największe zagłębie produkcji malin w Polsce. Nie dość, że w ostatnich latach znacznie zmniejszyła się tu produkcja malin, zwłaszcza odmian letnich, to ciągle większość plantacji prowadzona jest w sposób ekstensywny. Brak nawadniania, niewystarczająca ochrona i nawożenie są przyczyną niskich plonów malin. W tym roku dodatkowym czynnikiem który przyczynił się do spadku plonów malin była pogoda. Najpierw częste i obfite opady deszczu w maju i czerwcu, spowodowały wymokniecie i zamieranie roślin na wielu plantacjach. Następnie lipcowo-sierpniowa susza przyczyniła się do przedwcześniejszego dojrzewania owoców, ich drobnienia, a nawet zasychania niewyrośniętych jeszcze zawiązków owoców. Jak informuje dr Paweł Krawiec z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie i producent malin, mało sprzyjające warunki panowały już w okresie kwitnienia malin. Wysokie temperatury nie sprzyjały dobremu zapyleniu kwiatów. Efektem tego są zdeformowane owoce, niekształtne i nie w pełni wykształcone owoce. Ostatecznej weryfikacji zbiorów dokonała pogoda – susza przyczyniła się do zdecydowanego spadku plonów malin jesiennych – owoce dojrzewały zbyt wcześnie, są drobne i zasychają już na krzewach. Coraz bardziej na lubelskich plantacjach rozprzestrzenia się rdza malin, która w skrajnych przypadkach spowodowała przedwczesną defoliację roślin. Kolejnym utrudnieniem okazuje się brak pracowników do zbioru owoców, za co trzeba zapłacić w tym roku 2 zł za kilogram zerwanych owoców. Coraz więcej czynników przyczynia się do spadku produkcji malin przemysłowych na Lubelszczyźnie – mówi dr. P. Krawiec – Przy braku opłacalności produkcji malin dla przemysłu, trzeba chyba będzie zapomnieć o polskich malinach przemysłowych.

Ceny co prawda są wysokie, ale tak naprawdę wynikają z deficytu surowca na rynku. Za dobrej jakości owoce w klasie ekstra (do mrożenia) można uzyskać 5,2-5,7 zł/kg, za maliny do tłoczenia 4,3-4,7 zł/kg. Wysoka cena jest tak naprawdę złudna, bowiem jak oceniają niektórzy plantatorzy, przy tegorocznych plonach i tak zarobią oni mniej niż w ubiegłym roku, kiedy to ceny malin były o połowę niższe, ale za to plony normalne.

Na deser

Powodów do narzekań nie mają natomiast producenci malin deserowych. Już ceny malin letnich były wysokie, zwłaszcza zarobili na nich Ci którzy potrafili je wyeksportować.

Również na krajowym rynku ceny są wysokie. Najniższe zanotowano w bieżącym tygodniu, kiedy to na warszawskich Broniszach cena spadła w ostatnich dniach do 6 zł/kg, ale należy przypuszczać, że jest to chwilowe i przy obecnym przebiegu pogody, cena może z powrotem powrócić do poziomu 8-14 zł/kg, jaki utrzymywał się na początku sierpnia. Maliny deserowe muszą mieć odpowiednią jakość, przede wszystkim wielkość i kolor, ale również zdrowotność, którą mogła zapewnić właściwa ochrona roślin (zwłaszcza w okresie kwitnienia przed szarą pleśnią). Dobre ceny utrzymują się przy eksporcie – mając możliwość sprzedaży malin na zachód (Niemcy) czy do Rosji można bez trudu uzyskać cenę 3 euro/kg.

Maliny deserowe muszą być odpowiednio przygotowane do sprzedaży

Według producentów którzy prowadzą plantacje malin na zbiór owoców deserowych, nie jest to wcale wysoka cena, bowiem plantacje nastawione na zbiór owoców deserowych wymagają zupełnie innego traktowania niż te na zbiór owoców przemysłowych. Przede wszystkim konieczna jest bardzo dobra ochrona przed szarą pleśnią, zbiór owoców musi być prowadzony w opakowania jednostkowe, sortowanie, pakowania i chłodzenie jest również kosztowne. Dochodzą to tego koszty transportu malin poza granice Polski (realizowane obowiązkowo w warunakch chłodniczych). Niewątpliwie jednak na produkcji malin deserowych można zarobić lepiej niż tych dla przemysłu, przynajmniej w tym sezonie.

Dla przetwórców surowiec jest zbyt drogi

Patrząc jednak na tak wysokie ceny skupu malin od strony przetwórców okazują się być one na granicy opłacalności, jeśli chodzi o dalszą część łańcucha dystrybucyjnego, czyli sprzedaż surowca po przetworzeniu. Ceny po jakich skupowane są obecnie maliny, stawiają pod znakiem zapytania dalszą opłacalność ich sprzedaży po przetworzeniu. Obawiam się że nasi odbiorcy nie bada zainteresowani tak drogą mrożoną maliną z Polski i będą szukać zamienników wśród innych gatunków owoców – informuje Marek Pawlonka, z firmy VF Concept. Jego zdaniem na taki wzrost cen skupu malin nałożyła się w tym roku nie tylko niesprzyjająca dla wzrostu tych owoców pogoda w Polsce, ale również słabe zbiory malin w Serbii. Tam pozyskiwany surowiec (głównie odmiana ‘Wilamette’) pozwala wyprodukować mrożoną malinę w klasie extra. Jest to trudne natomiast w przypadku malin z Polski, gdzie zwłaszcza w tym roku owoce są drobniejsze, nie zawsze wystarczające chronione i często przejrzałe. Sporo jest w tym roku również owoców z oparzeniami słonecznymi, co również dyskwalifikuje je z klasy ekstra. Tak wysokie ceny skupu mogą co prawda cieszyć producentów, ale nie są dobre dla rynku, bowiem taki drogi surowiec trudno będzie nam sprzedać. To z pewnością odbije się spadkiem cen malin w kolejnych latach – uważa M. Pawlonka.