Igły w owocach – beznadziejny żart i jego konsekwencje

Australijska branża owocowa podnosi się po kryzysie. Wybuchł on w drugiej połowie września, gdy w sprzedawanych truskawkach znaleziono igły. To co miało być zapewne  żartem przerodziło się w rynkową panikę, która wygenerowała potężne straty w obrocie truskawkami i innymi owocami w Australii.

Igły w owocach, najpierw w truskawkach

Pierwsze przypadki odnalezienia igieł w truskawkach zgłoszono w połowie września. To wywołało panikę na rynku. Jedna z sieci handlowych zrezygnowała ze sprzedaży tych owoców. Co gorsza, 2 osoby w tym dziecko zostały hospitalizowane po przypadkowym połknięciu igieł. Ostre przedmioty w drugiej połowie miesiąca odnajdywano także w jabłkach i bananach. Zgłoszono ok. 100 takich przypadków, głównie na wschodnim wybrzeżu Australii. Co gorsza, autor nieudanego „pranku” znalazł naśladowców także w Singapurze i Nowej Zelandii.

Konsekwencje

Skandal, który wpędził jedną z większych gałęzi gospodarki Australii w chaos ma swe konsekwencje. Nie tylko ekonomiczne. Poza ogromnymi stratami i utratą zaufania konsumentów do nabywania świeżych owoców, wskazać można także reperkusje prawne. Rząd australijski podniósł maksymalny wymiar kary za skażenie żywności do 15 lat pozbawienia wolności. Trzeba być idiotą by dopuścić się takich żartów. A najgorsze jest to, że kolejni idioci próbują je naśladować. Kara 15 lat pozbawienia wolności przewidziana jest za finansowanie terroryzmu lub posiadania dziecięcej pornografii. Tak poważnie traktuję wkładania igieł w owoce – powiedział Scott Morrison, premier Australii. Aresztowano już pierwsze osoby podejrzewane o wywołanie kryzysu.

Źródło: Business Insider Australia, Guardian News

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here