Aroniowe plantacje w kiepskiej kondycji

Wyschnięte aroniowe kwatery nie dostarczą wiele plonu

Dobiegły niemal końca zbiory truskawek owocujących w tradycyjnym terminie. Zrywane są maliny, porzeczki i agrest. Z pola widzenia umyka więc aronia. Jednak w trakcie podróży przez podskierniewickie miejscowości w których uprawia się ten gatunek przystanąłem na chwilę by zorientować się w sytuacji.

Mróz i susza

W bieżącym sezonie, po obfitym plonowaniu w 2018 roku, nikt chyba nie spodziewa się, że plony będą równie wysokie. Pomimo dobrych zeszłorocznych zbiorów, zanotowany wynik finansowy w gospodarstwach był rozczarowujący, gdyż ceny były bardzo niskie. Wielu ogrodników zaniechało więc zabiegów pozbiorczych wzmacniających krzewy, przygotowujące je do nadchodzącej zimy i wiosny. A przebieg pogody był i pozostaje niekorzystny. W niektórych częściach Polski, zwłaszcza na północnym zachodzie owoców może nie być wcale. Ucierpiała też ściana wschodnia. Sytuacja najlepsza jest chyba na Lubelszczyźnie, choć i tam plonowanie będzie znacząco niższe niż przed rokiem i niższe od wieloletniej średniej. W centralnej części kraju najbardziej we znaki dała się susza i wysokie temperatury. Wietrzna pogoda w upalne dni sprawiła, że krzewy znalazły się w stresie abiotycznym, co bez wątpienia nie pozostanie bez wpływu na wielkość zbiorów.

Ratowanie sytuacji

Wszystko to nie napawa optymizmem. Także doniesienia z sektora przetwórczego są pesymistyczne. Krążą informacje o dużych zapasach aronii w zakładach, co może sprawić, że zaoferowane stawki będą kolejny rok z rzędu niskie. Może jednak nie będzie aż tak źle? Takie same zapowiedzi dotyczyły porzeczki czarnej, a jednak z powodu niskiego plonowania tego gatunku, stawki w skupach systematycznie rosną. Co więcej, rezygnacja z troski o aroniowe jagodniki może odbić się czkawką w kolejnym sezonie. Jest bowiem szansa, że o ile zapasy mrożonych owoców i koncentratów faktycznie są wysokie w tym roku, to w kolejnym powinny mocno się uszczuplić. Polska jest wiodącym producentem aronii na świecie, odpowiadającym za ponad połowę globalnej produkcji. A w dodatku w innych krajach w skupie osiąga ona ceny znacznie wyższe niż nad Wisłą. Wydaje się więc, że trudno będzie skupić znaczące wolumeny tych jagód poza granicami naszego kraju. To jednak wyłącznie spekulacje. Wszystko stanie się jasne za ok. 2 miesiące.

Jak zadbać o plony jeszcze w tym sezonie?

Na tym etapie sezonu możliwość oddziaływania na wielkość zbiorów aronii jest już ograniczona. Za plon aronii w ujęciu rocznym w największej mierze odpowiada nawożenie posypowe. Wciąż jednak można zatroszczyć się o dostępność wody. Owoce nabierają teraz masy, więc to bardzo ważne, by krzewy mogły z podłoża pobrać wodę. Podlewam aronię raz dziennie, każdą sekcję po 45 minut. Nieważne, czy pada mżawka – przy takiej suszy nie ma to większego znaczenia. Wodę podaje bez dodatków, gdyż dozwonik inżektorowy tłumi przepływ i w efekcie podawanej wody jest mniej. Składniki pokarmowe zdecydowałem się podać nalistnie. Aby wspomóc krzewy w wegetacji podałem nalistnie Tytanit w dawce 0,4 l/ha wraz z Plonvit Kali w stężeniu 0,5%. Widać, że liście zrobiły się bardziej zielone, błyszczące. Jagód jest na pędach mniej niż zakładałem, ale przynajmniej powalczę o ich wielkość i masę – informuje plantator spod Skierniewic.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here